System pracy najemnej jest wynikiem przywłaszczenia indywidualnego narzędzi produkcji i ziemi; jest on zarazem koniecznym warunkiem rozwoju produkcji kapitalistycznej: wraz z nią musi też zginąć.
Piotr Kropotkin

Jesteś na archiwalnej wersji strony internetowej - przejdź na aktualną wersję rozbrat.org

Zmarł Sławomir Kaczmarek – łódzki działacz Inicjatywy Pracowniczej

rozbrat.org

KaczmarekW piątek, 12 października wieczorem zmarł Sławomir Kaczmarek, działacz Inicjatywy Pracowniczej w łódzkim Unionteksie. Był jednym z pierwszych, obok też nieżyjącego Marcela Szarego, z działaczy robotniczych, którzy dołączyli do IP zaraz po jej zarejestrowaniu w 2004 roku. Zapamiętaliśmy go w Poznaniu jako osobę oddaną walce o prawa pracownicze.

Sławek Kaczmarek dał się przede wszystkim poznać jako jeden z liderów głośnego strajku w Unionteksie, na gruzach którego powstała spółka pracownicza, działająca pod tą samą nazwą. Po założeniu w niej organizacji związkowej Inicjatywy Pracowniczej, w grudniu 2004 roku, Kaczmarek został zwolniony. Po wielomiesięcznej batalii sąd wydał kuriozalnym wyrok: przyznając rację Kaczmarkowi, nie przywrócił go do pracy. Doprowadziło to do pacyfikacji komisji zakładowej. Sama spółka nie przetrwała wiele dłużej.

Po wyroku Kaczmarek stał się jednym z trzech zwolnionych związkowców (obok Dariusza Skrzypczaka z poznańskiej Goplany i Krzysztofa Łabędzia z KWK Buryk), wokół których zawiązał się Komitet Pomocy i Obrony Represjonowanych Pracowników (KPiORP), założony głównie siłami Sierpnia’80 i Inicjatywy Pracowniczej oraz szeregu lewicowych ugrupowań politycznych.

W obronie Kaczmarka KPiORP w październiku 2006 roku zorganizował demonstrację w Łodzi. W tym samym dniu akcję pod ambasadą w Madrycie przeprowadziła hiszpańska CGT, anarchosyndykalistyczna centrala współpracująca z IP.

W ostatnich latach, także z powodu choroby, Sławek Kaczmarek nie udzielał się aktywnie w działania związku. Jego śmierć jednak jest bolesną stratą dla naszego ruchu. Pogrzeb odbędzie się w środę 17 października, o godz. 13.00. w miejscowości Siedlec koło Łęczycy.

Poniżej przedstawiamy artykuł z „Dziennika Łódzkiego” poświęcony Kaczmarkowi. Pomimo kilku tendencyjnym opiniom, charakterystycznym dla prasy „głównego nurtu”, tekst dobrze oddaje postawę Sławka.

Pies na panów prezesów

Nie jest wielkim mówcą, nie wyróżnia się z tłumu. Na demonstrację, zwołaną w jego obronie, przyszedł w stroju codziennym, z nieodłączną reklamówką w dłoni. Tylko na chwilę ją odłożył, gdy prowadzący wiec zaanonsował: - A teraz głos zabierze nasz główny bohater, łódzka ofiara kapitalizmu, Sławomir Kaczmarek. Brawo!

- Po prostu, dwadzieścia jeden miesięcy temu zwolniono mnie z pracy... - zaczął bezpretensjonalnie, stojąc przed bramą łódzkich zakładów Uniontex, w których przepracował większą część życia. Kiedy skończył, demonstracja poszła w miasto. Pod Łódzkim Urzędem Wojewódzkim Kaczmarek powtórzył kwestię jeszcze raz, swój los wpi¬sując w losy setek pracowników ciemiężonych przez pracodawców.

Kim jest człowiek, w obronie którego tłumy protestowały na ulicach Łodzi, a poparli go również hiszpańscy związkowcy w Madrycie? Czy Kaczmarek jest w związkowym świecie nowym liderem, czy przypadkową postacią, o której wkrótce wszyscy zapomną?

Kiedy ponad 25 lat temu zaczynał pracę w Unionteksie nie było większego zakładu włókienniczego w Polsce. Przed trzema laty był jednym z kilkusetosobowej grupy, która w fabryce witała syndyka. Zanim doszło do ogłoszenia upadłości, Kaczmarek - wówczas pracownik fizyczny działu wykańczalni, a także wiceprzewodniczący zakładowej „Solidarności" - przez wiele miesięcy zwalczał prezesów i właścicieli spółki. W środkach nie przebierał. Wraz z kolegami organizował strajki, wspólnie snuli też plany powołania -już po zbliżającej się niechybnie upadłości - spółki pracowniczej, zatrudniającej byłych robotników Unionteksu. Choć wydawało się to mało realne, firma taka powstała. Kaczmarek, nie przestając pracować fizycznie, zasiadł w radzie nadzorczej. Jak zapowiadał, chciał jak pies pilnować prezesów, żeby tym razem nikomu nie stała się krzywda.

Nie minął rok, a Kaczmarek stracił zarówno miejsce w radzie, jak i pracę w ogóle. Zarząd, który założyciele spółki sami sobie wybrali, decyzję o wręczeniu mu „dyscyplinarki" uzasadnił ciężkim naruszeniem dyscypliny pracy, nadużywaniem prawa do krytyki oraz udzielaniem mediom nieprawdziwych informacji. Według Kaczmarka, zwolnienie było zemstą za założenie związku zawodowego i głośne protesty przeciw przejęciu kontroli nad pracowniczą spółką przez dwóch prezesów.

Na bezrobociu Kaczmarek jeszcze mocniej zaangażował się w działalność związkową, już nie w „Solidarności", lecz w Inicjatywie Pracowniczej. Byłych pracodawców pozwał do sądu. We wrześniu zapadł wyrok. Sąd zamienił zwolnienie dyscyplinarne na „zwykłe", nakazał wypłacenie niewielkiego odszkodowa¬nia, ale nie przywrócił go do pracy.

Gwałtownik

Pierwszym, z którym Sławomir Kaczmarek zadarł, był wojewoda płocki. Dawno, jeszcze za głębokiej komuny. Kaczmarek mieszkał wówczas pod Łęczycą. Któregoś dnia najbogatszy chłop we wsi postawił słupy i pociągnął nad działką Kaczmarka kable telefoniczne. Kaczmarek nie popuścił. Po jednej z awantur tłumaczył się w komendzie MO. Potem wstąpił na drogę sądową przeciwko wojewodzie, który miał decydujący głos w sprawie kabla. wygrał.

- Oczywiście, nikt tych słupów nie usunął. Musiałem wsiąść w ciągnik i sam je z ziemi wyrwałem. Napracowałem się mocno, ale przynajmniej poczułem, że wywalczyłem sprawiedliwość - mówi Kaezmarek.

Sławomir Kaczmarek lubi, kiedy coś się dzieje. Nie jest zwolennikiem długich narad i kompromisowych rozwiązań.  Awantur ze swoim udziałem pamięta wiele. – Zawsze w słusznej sprawie - zaznacza. —W obronie szarych ludzi, przeciwko tym, którzy idą przez życie, wyko¬rzystując układy.

- Kiedy w Unionteksie zaczął się strajk, Kaczmarek był świetny. Bardzo waleczny, jako jeden z niewielu jasno artykułował swoje żądania, do końca nie schodził z barykady- mówi była senator Zdzisława Janowska (SdRP). Jeden z jego dawnych współpracowników z Unionteksu dodaje: - Strasznie narwany był i agresywny. Najgłośniej krzyczał, chciał prezesów na taczkach wywozić. Ale nie wątpię, że z dobrego serca się to u niego brało.

Opinie o wojowniczej naturze Kaczmarka ugruntowały oskarżenia o pobicie, jakie wysuwali wobec niego zarówno prezesi „starego" Unionteksu SA, jak i „nowego", współzakładanego przez niego Unionteksu SP.

- Prezesi złożyli na policji zawiadomienie o próbie pobicia, z zemsty za to, że doniosłem do prokuratury na ich szkodliwą działalność. Twierdzili, że czują się zagrożeni moją obecnością. Obawiali się, że wywiozę ich na taczkach. Potem wycofali doniesienie - tak w oczach Kaczmarka wyglądał pierwszy incydent. Drugi relacjonuje następująco: - Na rozprawie sądowej świadkowie zeznali, że uderzyłem prezesa w łokieć i że byłem ogólnie agresywny. Wszystko to nieprawda. Prezes mnie prowokował, ale go nie uderzyłem.

Pisarz

Sławomir Kaczmarek lubi też pisać, Najczęściej pisze do prokuratury lub Państwowej Inspekcji Pracy. Na spotkanie w barze „Kogucik", niedaleko bramy zakładu, w którym przepracował ćwierć wieku, przychodzi z całym plikiem korespondencji, zapakowanym - a jakże - w foliową reklamówkę. Kolekcjonuje nie tylko swoje zawiadomienia, ale i odpowiedzi. Z PEP, prokuratury, sądu, policji...

Najważniejsze w swoim życiu pismo Kaczmarek wysłał do prokuratury 4 lata temu, donosząc na szefów holdingu Fasty, ostatniego właściciela upadającego Unionteksu SA. Że wywożą z zakładu maszyny, wyprowadzają z niego pieniądze, nie płacą wynagrodzeń, nie odprowadzają składek na ZUS. Podobne zawiadomienie złożyła potem - po żmudnym dochodzeniu - Najwyższa Izba Kontroli. Nie wiadomo, skąd Kaezmarek, było nie było pracownik fizyczny, miał tak doskonałe rozeznanie w spra¬wach księgowo-finansowych holdingu i spółki, w każdym razie prokuratura w Białymstoku potwierdziła co do joty formułowane przez niego oskarżenia. Właściciele Fastów zostali zatrzymani pod zarzutem wielomilionowej niegospodarności.

Najwięcej zawiadomień Kaczmarek pisał w ostatnich tygodniach przed upadłością Unionteksu. Mimo że był wtedy wiceprzewodniczącym zakładowej „Solidarności", do prokuratury planował donieść nawet na swojego kolegę, szefa NSZZ w Unionteksie, Jerzego Kulę.

- Wróciłem z obchodów poznańskiego czerwca w zakładach Cegielskiego i dowiedziałem się, że był strajk, a tu nagle strajku nie ma. Pod moją nieobecność przewodniczący, razem z szefem OPZZ, nielegalnie podpisali porozumienie o jego zakończeniu, bez zgody całego komitetu strajkowego - wspomina Kaczmarek, który ochoczo o całym zajściu donosił wówczas łódzkim mediom.

Kiedy został członkiem rady nadzorczej w spółce pracowniczej, wydawało się, że pisać przestanie. Tak było tylko do czasu. Kiedy zaszczytną funkcję przestał pełnić, złożył donos do PIP. Alarmował, że w zakładzie brakuje odzieży ochronnej, mydła i ciepłej wody. Wkrótce po tym, jak założył w firmie związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza, do PIP trafiła kolejna skarga z jego podpisem: że prezes nie akceptuje związku. Dostał nawet odpowiedź. Mimo bałaganu formalnego w papierach, związek był - według PIP - legalny. Ale wtedy, od dwóch dni, Kaczmarek chodził już z dyscyplinarką w kieszeni.

Działacz

Kiedy Kaczmarek maszerował ulicą Piotrkowską pod sztandarami mało znanych organizacji, przechodnie zastanawiali się, co to za jedni. Samoobrona, komuniści, anarchiści – próbowali się domyślać.

Jeżeli chodzi o sztandary, sprawa jest prosta - w większości należały do ugrupowań lewicowych i lewackich. Gorzej z samym Kaczmarkiem. Jest działaczem wywodzącego się z Poznania, zupełnie nieznanego w Łodzi związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza. Działa w pojedynkę. Wie, że gdzieś w regionie, w jakimś zakładzie, związek też istnieje, ale gdzie dokładnie?

Jest członkiem Polskiej Partii Pracy i bohaterem anarchistycznych portali internetowyeh. W przeszłości należał do „Solidarności". W czasie strajków kontaktował się z Samoobroną. Dwa lata temu zwalczał zarząd spółki pracowniczej, udzielając. wywiadów związanemu z Radiem Maryja „Naszemu Dzielnikowi". Trudno się w tej polityczno-obyczajowej mieszance połapać.

- Jedno jest pewne. Jak go znam, walczy nie o swoje interesy, tylko o dobro ludzi - mówi Waldemar Krehc, przewodniczący „Solidarności" w regionie łódzkim.

W ostatnich latach Kaczmarek poszerzył swoje horyzonty. Dawniej potrafił godzinami opowiadać o jednej maszynie, którą właściciele Unionteksu mieli wywieźć z zakładu. Dziś myśli kategoriami bardziej ogólnymi, woli się skupiać na krzywdzie, której zaznają robotnicy. Zapowiada dalsze manifestacje w obronie ich racji. Będzie załatwiał prawnika ze Śląska, by ten udzielał w Łodzi darmowych porad. W domu chce założyć Internet. Wtedy będzie mógł rozwinąć kontakty z partnerami związkowymi w Hiszpanii, Niemczech czy Argentynie. Szczególnie ta Argentyna jest istotna.

- To tam, w Patagonii, wszystko się zaczęło, to stamtąd czerpaliśmy inspirację - Kaczmarek pokazuje czarno-białą broszurkę, opisującą wzorcową spółkę, w całości zarządzaną przez robotników, powstałą gdzieś pośród argentyńskich stepów.

Piotr Brzóska, Dziennik Łódzkim, 5 listopada 2006

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Najnowsza publicystyka

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Niewiarygodny triumwirat: Ikonowicz, Zandberg... Witkowski

Polityka :: 28 lutego :: Komentarze (0)

Niewiarygodny triumwirat: Ikonowicz, Zandberg... Witkowski

Dziś poznańska WTK doniosła, że Waldemar Witkowski, polityk Unii Pracy, idzie do wyborów euro-parlamentarnych ramię w ramię z Adrianem Zandbergiem i Piotrem Ikonowiczem. Witkowski – możemy śmiało to napisać – jest jednym z najbardziej skompromitowanych działaczy tzw. lewicy. Przedstawiciel postkomunistycznej nomenklatury w najgorszym wydaniu. WTK wypomniało mu fakt, iż nie...

Więcej...

Dziki – protestować czy nie?

Ekologia :: 12 stycznia :: Komentarze (0)

Dziki – protestować czy nie?

Wróciłem ze studia telewizji WTK. Miałem tam pogadankę z poznańskim rzecznikiem PZŁ i posłem PiS na temat dzików. Była to „Otwarta Antena”, więc również widzowie dzwonili do studia. Jedna z pań powołała się na to, że nawet Komisja Europejska poparła Polskę w odstrzale dzików, więc „o co nam chodzi”. Ja...

Więcej...

Czy masowy odstrzał dzików jest potrzebny?

Ekologia :: 10 stycznia :: Komentarze (0)

Czy masowy odstrzał dzików jest potrzebny?

Mniej więcej od połowy zeszłego roku wiemy, że za rządów PiS nie będzie żadnej „dobrej zmiany dla zwierząt”. Ostatecznie nie wprowadzono oczekiwanych zmian w ustawie o ochronie zwierząt w tak ważnych kwestiach jak np. zakaz uboju rytualnego czy zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Projekt nowelizacji ustawy padł pod presją lobby producentów...

Więcej...

Harry Cleaver, „Teoria kryzysu jako teoria walki klas” (PDF)

Walka klas :: 23 października :: Komentarze (0)

Harry Cleaver, „Teoria kryzysu jako teoria walki klas” (PDF)

Fragment wstępu do polskiego wydania książki Harrego Cleavera pt. Teoria kryzysu jako teoria walki klas, która w 2017 r. ukazała się nakładem Wydawnictwa A+. Cała książka w formacie PDF do pobrania tutaj.  

Więcej...

Sędzia w procesie osób oskarżonych po Czarnym Proteście jest uprzedzona do anarchistów?

Kontrola społeczna :: 08 września :: Komentarze (0)

Sędzia w procesie osób oskarżonych po Czarnym Proteście jest uprzedzona do anarchistów?

3 października 2016 roku w Poznaniu, część osób uczestniczących w tzw. czarnym proteście skierowała się, po zakończeniu głównej demonstracji, pod biuro PiS, by wyrazić swój sprzeciw wobec rządowych planów zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Na miejscu demonstrujący zastali policjantów, w których stronę ktoś z tłumu rzucił kilka świec dymnych. W odpowiedzi funkcjonariusze...

Więcej...

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian