Apel w sprawie ruchu rowerowego (komentarz)

(basta)
Drukuj
biuro podawcze22 kwietnia w holu głównym Urzędu Miejskiego gdzie zgromadzili się przedstawiciele Kolektywu Rowerownia, Stowarzyszenia My Poznaniacy, Masy Krytycznej - Mobilny Poznań i Sekcji Rowerzystów Miejskich oraz dziennikarze, Lechu Mergler odczytał apel do Rady Miasta Poznania, którego wysłuchał jej przedstawiciel. Pisemne kopie apelu otrzymali wysłannicy mediów. Następnie pismo, na którym podpisy złożyli członkowie i członkinie ww. organizacji zostało złożone w biurze podań, skąd ma trafić do rąk radnych.

APEL DO RADY MIASTA POZNANIA

Poruszeni śmiercią dwudziestosiedmioletniej rowerzystki Kasi, która 1 kwietnia, dokładnie 3 tygodnie temu, zginęła na moście Dworcowym pod kołami pędzącego samochodu, wnosimy o nowelizację budżetu miasta na rok 2010 i przeznaczenie przynajmniej 10 mln złotych na budowę dróg rowerowych. Zaplanowano w nim 32 mln złotych na festiwal Rock in Rio, którego nie będzie, więc część tych środków można przeznaczyć na drogi rowerowe.

Argumenty za budową w Poznaniu dróg i infrastruktury rowerowej były szeroko i wielokrotnie publicznie przedstawiane. Administracja miejska zmniejszając systematycznie wydatki na ten cel – nie uzasadniła tego nigdy sensownie. Przywołamy więc tylko argumenty najważniejsze i najbardziej obecnie aktualne.

Budowa dróg rowerowych leży w interesie wszystkich uczestników ruchu w mieście, w tym także kierowców. W Poznaniu na 1.039 km dróg przypada ledwie 88 km dróg rowerowych (to ok. 9%) i nie stanowią one kompleksowej alternatywy dla transportu samochodowego. Przy 355 tysiącach aut w Poznaniu korki bardzo wzrosną w związku z rozpoczynanymi kilkoma kluczowymi inwestycjami drogowymi. I wzrośnie agresja komunikacyjna, której ofiarami będą padać najsłabsi uczestnicy ruchu – rowerzyści. Rowerami w Poznaniu zaczęli jeździć przedsiębiorcy, lekarze i prawnicy, najliczniej jeżdżą studenci. Warto te fakty uwzględnić i wykorzystać, zwłaszcza w kontekście powyższej sytuacji.

W Kopenhadze (ok. 88 km kw powierzchni) jest 300 kilometrów dróg rowerowych i inwestuje się rocznie 20 mln euro w budowę kolejnych. W Poznaniu (ok. 261 km kw. powierzchni) przy 88 km takich dróg (z czego znaczna część to drogi pieszo-rowerowe) inwestuje się rocznie 1,5 mln zł (0,4 mln euro). Czyli pięćdziesiąt razy mniej! W ten sposób nigdy nie osiągniemy w Poznaniu jakości życia charakteryzującej europejskie miasta!

Sprawcą wypadku na moście był kierowca bmw, ale za śmierć Kasi odpowiadają także osoby, w wyniku decyzji których latami zaniedbywano inwestycje w drogi rowerowe, oraz osoby odpowiedzialne za przestrzeganie w Poznaniu Prawa o ruchu drogowym. W szczególności – ZDM, który odrzucił w grudniu 1998 r. wniosek Sekcji Rowerzystów Miejskich o wykonanie ścieżki rowerowej podczas budowy nowej nitki mostu Dworcowego. Być może także winni jesteśmy my wszyscy, ponieważ nie dość stanowczo domagaliśmy się od władz miasta budowy dróg rowerowych. Zmieńmy to!

W Poznaniu jest ok. 140 tys. studentów, miasto stara się zachęcać młodych do studiowania u nas i do podejmowania tu pracy po studiach. Jedną z takich osób była Kasia, ofiara wypadku na moście Dworcowym, absolwentka anglistyki na UAM, tłumaczka. Dla studentów istotny jest komfort poruszania się po mieście, bo zajęcia odbywają się w różnych miejscach. Liczące się uniwersyteckie miasta Europy mają rozwiniętą sieć dróg rowerowych, bowiem studenci to najliczniejsza grupa użytkowników rowerów. Uniwersytecki charakter miasta sprzyja decyzjom inwestycyjnym, przy których kluczowym kryterium jest obecność na miejscu wykwalifikowanych kadr. Apelujemy, żeby władze miasta wreszcie to dostrzegły! Poznań kreuje się na nowoczesne miasto nauki, sportu i ekologii. Obecna polityka rowerowa temu zaprzecza. Pora to zmienić i zapewnić elementarne bezpieczeństwo najbardziej bezbronnym uczestnikom ruchu drogowego.

Kwota 10 mln złotych, właściwie i szybko wykorzystana na ten cel, może zapobiec szeregu następnym, tragicznym wypadkom.

KOMENTARZ


Odnosząc się do treści apelu należy dodać, że poza wspomnianymi w nim lekarzami, przedsiębiorcami, prawnikami oraz studentami (najczęściej), poruszającymi się na rowerach, tego środka transportu używają również robotnicy, dzieci oraz ludzie starsi. Oczywiście warunki panujące na poznańskich drogach nie pozwalają im korzystać z dwóch kółek na szerszą skalę. Ścigający się kierowcy, pędzące na wszystkich pasach samochody, zielone strzałki w prawo oraz brak kultury użytkowników aut powodują, że przejazd rowerem przez Poznań staje się walką o życie. Takiej walki nie wygrała Kasia zabita 3 tygodnie temu na Moście Dworcowym. W takiej walce również ja otarłem się o śmierć, gdy wjeżdżając na Rondo Kaponiera na zielonym świetle uderzyłem w przecinający mi nagle drogę samochód. O tym wypadku przypomina mi wciąż moje lewe ramię, które wymagało metalowego zbrojenia i swędząca blizna na głowie. W masie krytycznej ku pamięci Kasi nie mogłem uczestniczyć jadąc na rowerze, który dostałem rok wcześniej od przyjaciół na urodziny, ponieważ nie nadaje się on już do użytku – czytaj do toczenia dalszej bitwy na drogach Poznania. Ja mam kolejny rower. Kasia jednak nie będzie mogła już uczestniczyć w żadnej masie krytycznej...

Problem bezpośrednio dotyczy setek rowerzystów w Poznaniu, ponieważ jak pokazało tragiczne wydarzenie z pierwszego kwietnia i co udowodnił mi mój wypadek, przemieszczanie się na rowerze w tym mieście to ryzykowanie życiem. Kierowcy siedzący wygodnie w fotelach za kółkiem, chronieni przez warstwę blachy, przez pasy i poduszki powietrzne, dysponujący potężną mocą silnika nie zdają sobie sprawy jak nierówne szanse mają rowerzyści w konfrontacji z nimi. Czy musi dojść do tragedii, aby ten czy inny kierowca zdał sobie sprawę z tego faktu?

Paradoksem jest, że przed konferencją klimatyczną w 2008 r. Poznań zaczęto lansować jako miasto przyjazne ekologicznym rozwiązaniom i nadal się je tak przedstawia. Poznań, który całą infrastrukturę komunikacyjną w centrum miasta ma dostosowaną przede wszystkim do ruchu samochodowego, gdzie po dwupasmowych jezdniach mogą pędzić niebezpieczne auta, gdzie nie ma dróg rowerowych, jest zaiste niezwykle przyjaznym dla ludzi i środowiska miastem.

Kiedyś ktoś mi powiedział, że w miastach na zachód od Polski ludzie są współuczestnikami ruchu na drogach. W Polsce, w Poznaniu ludzie są na drogach współzawodnikami, natomiast szanse są drastycznie nierówne. Mimo to, aby śmierć Kasi nie była daremna i żeby w walce na drogach Poznania śmierci nie musieli ponieść już żadni rowerzyści i żadne rowerzystki, będziemy walczyć o drogi rowerowe, o nasze prawa jako uczestników ruchu, o centrum, w którym ciesząc się dwoma kółkami nie ryzykuje się życiem.

(basta)