Puste lokale użytkowe ZKZL. Jak duże to straty?

rozbrat.org
Drukuj
ZKZL_do_wynajcia_1ZKZL wyciska z ludzi ostatni grosz, przeprowadza eksmisje i podwyższa czynsze lokatorom. A jak troszczy się Zarząd o lokale użytkowe? Coraz więcej widzimy na mieście pustych pomieszczeń należących do miasta. To efekt polityki wysokich czynszów. Niewynajęte pomieszczenia przynoszą finansowe straty. Przy wrzawie dotyczącej eksmisji, nikt dyrektora Pucka o to nie pyta.

Wiadomo, że utrzymanie mieszkania to jednej z największych kosztów w naszych domowych budżetach. Wiadomo też, że większość ludzi zrobi wszystko, aby zachować dach na głową, bo to jest warunek normalnego funkcjonowania. Choć koszty czynszów i opłat eksploatacyjnych wzrosły, pod presją zamordyzmu dyrektora ZKZL, mieszkańcy albo pokornie płacą czynsz lub lądują pod mostem. Jednocześnie ZKZL podnosi opłaty za mieszkanie w „komunalkach” od grudnia 2011 roku o 10% (dla ponad 8 tys. rodzin), a miejski AQUNET podnosi ceny na swoje usługi o 8% (dla wszystkich). I tak dalej.

Podwyżki czynszów dotyczą nie tylko mieszkańców, ale także osób i firm wynajmujących lokale użytkowe. Od mniej więcej dwóch lat, ZKZL winduje ceny wynajmu, które w obecnej postaci zderzyły się z realiami kryzysu gospodarczego.

Przykładowo na ulicy Głogowskiej, od Gąsiorowskich do Wyspiańskiego, stoją puste lokale użytkowe będące w zarządzie ZKZL. Niektóre z nich już od bardzo wielu miesięcy, jak np. lokal po restauracji Greckiej (Głogowska 35). W tej samej kamienicy od jakiegoś czasu stoi pusty jeszcze jeden lokal handlowy. Nieco dalej (Głogowska 39) kolejny. Po drugiej strony ulicy (Głogowska 48) jeszcze jeden. W sumie cztery lokale na przestrzeni ok. 500 metrów przy jednej z głównych arterii naszego miasta. A wszystko w bezpośrednim sąsiedztwie głównej kwatery dyrektora Pucka, czyli siedziby ZKZL przy ulicy Matejki.

ZKZL_do_wynajcia_2

Notabene ZKZL i Zarząd Transportu Miejskiego, jako „agendy” miasta, całkiem niedawno objęły we władanie cale dwie „zrewitalizowane” kamienice na Matejki, wysiedlając stamtąd po przymusem dotychczasowych lokatorów do innych mieszkań komunalnych m.in. na Nadolnik. Kosztowało to podatnika miliony złotych, a dodatkowo pozostające w dyspozycji biurokracji kamienice, oczywiście nie przynoszą żadnych realnych dochodów z czynszów.

Powróćmy jednak do pustych lokali użytkowych przy Głogowskiej. Jakie ponosimy z tego tytułu straty? Gdyby liczyć wynajem jednego lokalu po 5 tys. złotych, co z pewnością nie jest szacunkiem zawyżonym, rocznie miasto traci ok. 240 tys. złotych. Nie wiemy czy podwyżki czynszów w lokalach użytkowych doprowadziły do wzrostu ogólnych wpływów z tego tytułu, tym nie mniej pozostaje faktem, że puste lokale powodują straty także i w tym sensie, iż nie generują nowych miejsc pracy, dochodów podatkowych itd. Łączne straty z tego tytułu mogą sięgnąć nawet miliona złotych rocznie. Wreszcie lokale niewynajęte nie tylko nie przynoszą dochodu, ale generują dodatkowe koszty? Jakie? Podejrzewamy, że nie mniejsze niż czterech niepłacących czynsz lokatorów. Lecz Puckowi nikt eksmisją z urzędu nie grozi.

Lokale przy Głogowskiej to tylko rzucający się w oczy przykład. Wiemy, że takich miejsc jest więcej. Ile to kosztuje miasto i nas wszystkich? ZKZL zręcznie odwraca uwagę, wskazując palcem na koszty funkcjonowania lokali mieszkalnych i na zalegających z czynszami. Kto się wreszcie przyjrzy innym obszarom działalności ZKZL i kosztami jego funkcjonowania?