Wolność powinna i może bronić się sama i byłoby niebezpiecznym absurdem krępować ją pod pretekstem jej ochrony, ponieważ moralność nie ma innego źródła, bodźca, przyczyny i celu niż wolność, i ponieważ sama nie jest niczym innym jak wolnością.
Michał Bakunin

Jesteś na archiwalnej wersji strony internetowej - przejdź na aktualną wersję rozbrat.org

Artyści na usługach propagandy

/KL/
Lata 80. na pewno nie były czasem łatwym dla kreowania alternatywnej kultury, w tym grania muzyki punk-rockowej. Zmiana systemowa, która nadeszła wkrótce stała się nieodłącznym, traumatycznym elementem pamięci zbiorowej wszystkich mieszkańców Polski. Dla punkowych zespołów miało to jeszcze jeden ważny aspekt. Ci którzy grali w tym czasie: końcówki PRL i początku kapitalizmu zyskiwali specjalny status. Wykreowany został mit, wokół niego wybudowany etos. Zespoły takie jak Post Regiment, Dezerter, Brygada Kryzys, Apatia, Kryzys czy nawet Alians stały się lokalnymi punkowymi gwiazdami, a słowa wypowiadane ze sceny niejednokrotnie odczytywane były jako głos niemałej części młodego pokolenia lat 80. i początku lat 90.

Czemu o tym wspominam? Bo wprowadzany w Polsce kapitalizm i pseudo-demokracja wymagały legitymizacji i wymagają jej nadal. Pomimo upływu 20 lat problemy te nadal są aktualne, a niemała część tych zespołów nadal działa na scenie. Wszyscy musieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości, ale poszczególne dawne „tuzy” punka wybrały skrajnie odmienne ścieżki. Nie będę skupiał się na chwaleniu tych, którzy nadal robią swoje, tu nikt medali nie oczekuje, więc byłoby to bezcelowe. Nie chcę również skupiać się na rozważaniach kto punka gra nadal, a kto już przestał, bo start wielu był podobny. Chodzi mi raczej o obecną sytuację „wyjściową”. Ubolewam nad tą częścią mglistego tworu zwanego „sceną”, który wykorzystał swoją pozycję do wykreowania łatwiejszego startu i szybkiego zyskaniu kapitału, władzy i wpływów za cenę dania dupy systemowi o walce, z którym niegdyś tak głośno krzyczał.

Pewnie dla takich zespołów jak Dezerter czy Brygada Kryzys czynnikiem skłaniającym do podjęcia niektórych decyzji były pieniądze. Wiadomo, zarobić niełatwo, a mieć dobrze. Przyjemnie jest kasować za koncert 30$ od wejściówki, szczególnie w czasach w których normalny odbiorca (czyli dysponujący odpowiednim zasobem finansowym) chętnie zapłaci za rozrywkę, która nie szarga jego imieniem jako kapitalisty, urzędnika czy ostatnio nawet nacjonalisty.

Ale prawdę powiedziawszy nie chcę za głęboko wnikać w motywy dinozaurów punka, wolę skupić się na skutkach. Jak wyglądają postawy tych, którzy żyjąc z tego, że grają/grali punk, a deklarowali się dawniej jako anarchiści (lub przynajmniej osoby deklarujący swoje poglądy jako „antysystemowe”), świetnie odnaleźli się w gospodarce wolnorynkowej? Skrajnym przykładem niewątpliwie jest Tomek Lipiński grający w Brygadzie Kryzys, który jest zwolennikiem i aktywnym propagatorem antyspołecznej polityki Platformy Obywatelskiej do tego stopnia, że gra do kotleta na kongresach tejże partii. Negatywnie wsławił się m.in. na fali ostatnich wystąpień antyrządowych, gdy o protestujących robotnikach wypowiadał się w ten sposób: Czy górnik lub kolejarz jest w gorszej sytuacji niż setki tysięcy innych Polaków? Najłatwiej jest wyjść na ulice, zrobić demolkę i wywalczyć swoje nie patrząc na innych. By po chwili dodać: To nie jest tak, że uciśniony lud walczy o wolność. To są grupy interesów, które walczą ze sobą tylko dla celów politycznych. Całość błyskotliwej refleksji kończy następująco: Może ich wysłać na lotnisko na Bemowie? Wypowiedź ta zasadnicza nie różni się od poglądów i głosów innych dobrze ustawionych liberałów żyjących w naszym kraju, którzy korzystając z możliwości systemu dającej wolność ekonomiczną niewielu kosztem ogółu, stają się jego gorliwymi obrońcami. Politykierstwo takie ma również swoje formy również karykaturalne. Przykładem tego był, na szczęście nieudany, start jednego z członków zespołu Alians w wyborach do sejmu.

Jednakże główny grzech dawnych antysystemowych muzyków nie leży ani w "sprzedaniu się", ani w osobistej przemianie w liberałów, choć jest on efektem obu tych wyborów. Głównym grzechem jest to, że za pomocą swojej muzyki zaczęli legitymizować to, co stanowi zagrożenie wobec dużo szerszych grup niż tylko swoje najbliższe otoczenie. Coraz częściej docierają do nas wieści o włączaniu się ich do kolejnych państwowych szopek wspierających zakrojoną na szeroką skalę narodowo-historyczną politykę rządu. Polityka ta ma poprzez granie na zbiorowych złych wspomnieniach o poprzednim ustroju kreować zadowolenie z obecnego ustroju inwigilacji i systemu wyzysku oraz stale pogłębiających się różnic społecznych. W dodatku część tych wydarzeń staje się okazją do fetowania przez ruchy nacjonalistyczne o poglądach rasistowskich i antysemickich, co umożliwia zyskiwanie przez nie popularności, jak również ich konsolidację.

Kolejną tego typu sytuacją będzie, sponsorowany przez Instytut Pamięci Narodowej, koncert zespołu Kryzysu, który odbędzie się 17 stycznia w Krakowie. Ma on upamiętniać tzw. „żołnierzy wyklętych”, nacjonalistyczną partyzantkę antykomunistyczną. Polscy nacjonaliści już cieszą się, że obecność Kryzysu da im swoisty immunitet od interwencji grup antyfaszystowskich i swobodnie będą mogli prezentować swoją propagandę. Dalsi od prawdy być nie mogą, choć pozostaje mieć nadzieje, że dawni punkowi muzycy, choć przestali stanowić jakąkolwiek alternatywę przynajmniej zachowali resztki przyzwoitości w zakresie wyboru koncertów, które wspierają.

Tego samego autora

Brak pasujących artykułów


Komentarze

0| 5 | rob2010-10-16 16:21
gutt kolejnośc
+1| 4 | rob2010-10-16 16:19
cz.1
...GDYBY TAK PODTRZYMAĆ TAKI SPOSOB KONTAKTOWANIA SIE
TO JA MÓGŁBYM TERAZ PISAC:
... autor tego artykułu, jest dniem tygodnia z powieści Chestertona,pra cuje
dla wiadomo jakich służb , a jego zadaniem jest doprowadzenie...
wiadomo jakiego środowiska do całkowitej hermetyzacji, zepchnięcia na

ślepy tor wzajemnych nieporozumień, animozji,..skonfliktować ile wlezie
frakcje ,generacje, wykorzystując wszelkie różnice poglądów .. itd ..itd.
..dodatkowo , moge dołączyć argument , że autor nie poczynił nic w celu
SKONTAKTOWANIA sie z ainteresowanymi i wymienianymi osobami
o których pisze.
Zamienić w sparaliżowaną skamieline , której działania przypominają

konwulsje, a nie akcje.

Poziom mojej paranoi nie jest jednak aż tak wysoki...
uważam , że to błąd.
obojętnie o intencje..to błąd.
+1| 3 | rob2010-10-16 16:16
cz.2
...bo można by też rozpisywać sie, że autor uprawia ...
(..świadomą , czy nie ..- AUTOKREACJE..) ..
że nie zależy mu na środowisku o którym pisze, tylko że chce zaistnieć.
pokazać swoją prawdziwość , odrębność ... ba ..! ..odwage & mądrość..
... no a wiemy, że do tego niezbędne jest : zaatakować coś , kogoś..
..jakiś mocny kontrast , żeby dobrze było widać.

pomimo to , nie sądze żeby autor był egolem & narcyzem ,,,
bo licze że tacy w środowisku typu Rozbrat by długo nie pożyli,..
..ale co tam ja znam Rozbrat , raz sie było , szybko sie skończyło.
..więc nie roszcze sobie praw do oceniania Rozbrat.
+1| 2 | rob2010-10-16 16:14
Cały czas to będzie dla mnie błąd . Mój błąd - dla mnie,..
bo wasze błedy to wasza (święta? :) sprawa.
nie mój rewir.
Mój błąd , dlatego że za swoje niepowodzenia - nauczyłem sie
winić siebie samego .
A niepowodzeniem jest forma , (..bądż jej brak..) w komunikowaniu sie.

Wszelkie dalsze dyskusje na tematy poruszone przez autor w artykule
uważałbym za bezcelowe , bez tych paru akapitów powyżej,
ale to osobny temat i niełatwy.
POZDRAWIAM was serdecznie , bo was po prostu lubie.
..z poważaniem
Robert Brylewski /m.in "KRYZYS"/
-1| 1 | rob2010-10-16 16:12
...

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian