System pracy najemnej jest wynikiem przywłaszczenia indywidualnego narzędzi produkcji i ziemi; jest on zarazem koniecznym warunkiem rozwoju produkcji kapitalistycznej: wraz z nią musi też zginąć.
Piotr Kropotkin

Jesteś na archiwalnej wersji strony internetowej - przejdź na aktualną wersję rozbrat.org

Praca poznańskiej mFA zdjęta z wystawy Muzeum Sztuki Nowoczesnej

rozbrat.org

AMS 2W piątek 12 października odbyło się oficjalne otwarcie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. W cieniu skandalu o kwestie własnościowe zdarzył się inny. Firma AMS postanowiła ocenzurować wkład poznańskiej manuFAktury (mFA) w ekspozycję pt. „Warszawa w budowie”. Praca została zdjęta z wystawy.

W maju odezwało się do manuFAktury Muzeum Sztuki Nowoczesnej z propozycją wzięcia udziału w wystawie „Warszawa w budowie”. ManuFAktura zaproponowała m.in. instalację składającą się z dwóch bilbordów. Na jednym był napis GALERIA kłAMStw, drugi był natomiast fizycznie pocięty na kawałki. Muzeum przystało na to, akceptując projekt.

Na kilka dni przed wystawą ukazała się nawet notatka w internetowym wydaniu Gazety Wyborczej na temat tej pracy. Przed samą wystawą w Muzeum pojawiło się kilku „komisarzy” z AMS i zabrało billboardy. Dyrekcja muzeum tłumaczyła się autorom pracy, pisząc: „niespodziewanej wieczornej wizycie AMS, w wyniku której w tej firmie podjęto decyzję o demontażu i zabraniu z Muzeum nośników należących do AMS-u. Pojawiła się też informacja, że kurator AMS wytoczy Muzeum proces”. Więcej możesz przeczytać na stronie manuFAktury.

AMS 1

Tak oto, jak wolno nam skomentować, test na wolność sztuki w skomercjalizowanej rzeczywistości wypadł pozytywnie, w tym sensie, że potwierdziła się teza, iż można pisać, śpiewać i pokazywać wszystko, co nie godzi w mecenasów, czyli państwo i biznes. Ciągle chcą kontrolować, co ma wisieć na murach naszych miast. Cenzura trwa.

ManuFAktura wydała własne oświadczenie:

OŚWIADCZENIE

Nie zakładaliśmy, że świat szeroko pojętej sztuki jest aż tak żałosny. Wiele w tym kraju mieliśmy cenzury. Zazwyczaj oskarżana jest o nią prawa strona, „konserwatywna”, a oskarża strona liberalna „otwarta i postępowa”. Każda kultura musi mieć swoje fetysze. Kultura liberalna ma swój fetysz wolność. Na nieszczęście jej interpretacja jest wybiórcza. Liberalizm, generuje patologie gdzie wolność to synonim – wolnego rynku, wszystko temu podporządkowując. Obecny poziom debaty publicznej jest odzwierciedleniem tej interpretacji.

Właśnie robimy krok do tyłu w logice interpretacji stosunków społecznych, gdzie bliżej niezidentyfikowane osoby dyktują co ma być, co nie; co jest dobre, co złe; i jak to trzeba interpretować. Po swojej stronie mają mechanizmy władzy – pieniądze, prawo, środki przekazu. Na zewnątrz oczywiście lansują siebie jako dobrego wujka, na którego można zawsze liczyć w walce o wolność.

Wśród elit dobrze widziany jest ten obyczajowo liberalny styl. Jak się jednak dokładniej przyglądnąć okazuje się, że to tylko fasada do robienia interesów. Spróbuj wejść na salony i zrób coś, co obnaża ich sponsorów. Okaże się, że do momentu gdy jesteś kuglarzem, atrakcją, zapewniającą dodatek w próżnych bankietach, wszystko jest w porządku, a nuż będzie można na tobie zarobić. AMS właśnie pokazał swoją prawdziwa twarz, ale i pokazał jak działa ta mityczna liberalna wolność.

Epizod z MSN ukazuje słabość współczesnej kultury, która nie potrafi obronić się przed nachalną władzą. Nie potrafi postawić się i interpretować rzeczywistość jaką ona jest. Pozostawia ludzi na pastwę losu. Kim jest zaproszona do wystawy mFA skoro instytucja nie potrafi walczyć o nasz głos. Po co nam taka instytucja? Czy to jest deklaracja niemocy czy tchórzostwa? Gdzie prowadzi nas obecne stosunki społeczne. Bezwład, inercja i brak odpowiedzialności za swoją funkcje społeczną. Co my mamy zrobić, gdy widzimy praktyki jakie uprawia AMS? To jak z policją, która rozbija demonstracje, a później mówi, że musieli i demonstracji byli agresywni, a jeden policjant jest ranny, wybił sobie palec na pałowaniu. Mamy obowiązek o tym przynajmniej mówić! Robiliśmy to! W sposób jaki umiemy, nawet jeśli według kogoś łamiemy prawo! Jakie prawo? Czy prawa nie łamią oni? Gdzie są prawnicy, nadzór budowlany, politycy, urbaniści… dyrektorzy galerii, kuratorzy. Bójmy się, o to co za chwilę będzie. Wy jesteście milczącym światkiem. Milczcie dalej!

Przy tej okazji pozwolimy sobie skomentować hucpę, która jest ukoronowaniem całej tej sytuacji. Prezydent Warszawy w świetle jupiterów, przyszła na otwarcie wystawy, ale również muzeum. W jej pełnej frazesów mowie padło, że miasto nie jest na sprzedaż. Jak można mówić to w miejscu, które sprzedała? Ludzie słuchali kiwając głowami. Halo! Wy jesteście elitą? Elity które mają wpływ na relacje społeczne? Ci, co nie gwizdali, są tchórzami, zdrajcami wietrzącymi w takim przypadku, jak sprzedaż pawilonu Emilia, swój interes. Przychodzący na takie rauty by ogrzać się w świetle ludzi, którzy nas okradają – moralnie i ekonomicznie.

Mamy Was dość!!!

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian