Idea, zgodnie z którą ubodzy mają prawo do odpoczynku, zawsze była szokująca dla bogatych.
Bertrand Russell

Jesteś na archiwalnej wersji strony internetowej - przejdź na aktualną wersję rozbrat.org

Dni Gniewu czyli apatia

Jarosław Urbański
dni-gniewuDziałacze i działaczki Związku Syndykalistów Polskich i witryny internetowej Centrum Informacji Anarchistycznej (CIA), dołączając do innych przepowiadających koniec świata, zadekretowali wybuch rewolucji. Miało to nastąpić w dniu 28 maja 2011 o godz. 12.00. w Warszawie na Placu Trzech Krzyży. Niestety lud zawiódł i nie przyszedł.

ZSP i CIA ogłosiło wybuch rewolucji minęło się najwyraźniej z nastrojami społecznymi i realiami. W odezwie do udziału w demonstracji przybrano dość ogólną retorykę, mówiącą o wszystkim po trochu, a zatem o niczym w szczególności. To co mogłoby się sprawdzić w czasach fermentu rewolucyjnego, zawiodło w przypadku, kiedy takiej sytuacji jeszcze po prostu nie ma. Nie twierdzę, że nie warto mimo wszystko próbować, ale trzeba umieć brać za to odpowiedzialność polityczną, kiedy taktyka zawodzi. Ale ZSP używając w tym celu portalu CIA woli szukać kozła ofiarnego i  znajduje go w postaci poznańskiego zespołu Apatia, aby za jego pośrednictwem móc znowu skrytykować „części ruchu anarchistycznego w Polsce”. (Zwolennicy palenia marihuany zostali rozgrzeszeni, po zadaniu pokuty przeczytania ZSPowskich ulotek). Za pióro chwyciła działaczka ZSP Laura Akai pisząc tekst „Apatia zamiast gniewu”. Z całych dni gniewu społecznego, jak się znowu okazuje, najważniejszy jest ten skierowany przeciwko własnemu ruchowi. I tak to leci od wielu lat.

Skoro rewolucja nie wybuchła, ktoś musi być za to odpowiedzialny. Laura Akai stawia na Apatię. Ten wybór ma kilka zalet: (1) dotyczy Poznania, (2) dotyczy Rozbratu, (3) nazwa zespołu pozwala skonstruować odpowiednio artykuł i ubarwić go tyleż zręcznymi, co kompletnie poznawczo bezużytecznymi zwrotami w stylu: „Kto wybrał Apatię, ten wybrał apatię”. Zero refleksji nad własną taktyką i samokrytycyzmu. Resztę artykułu wypełnia „ujeżdżanie” na kontrkulturze, gdzie Akai powtarza kilka już dobrze znanych tez.  Nie o to jednak chodzi, aby przedstawić głębszą analizę tego zjawiska, a tylko o oskarżenie kogoś o sabotowanie zetespowskiej rewolucji. To jedyny cel tego artykułu - bo jak inaczej pogodzić się z myślą o tym, że rzeczywistość nie dorównuje aspiracjom?

Gwoli ścisłości dodajmy, że decyzja o ostatnim koncercie Apatii została podjęta przez zespół i środowisko Rozbratu przed ogłoszeniem Dni Gniewu na CIA. Na oficjalnej stronie Apatii decyzja o rozwiązaniu zespołu ukazała się 30 marca, a o koncercie pożegnalnym 5 kwietnia, a więc mniej więcej w czasie kiedy na CIA ukazała się, szczątkowa początkowo, wiadomość o organizowanej akcji. Pomijam tu kwestię, że nikt nie ma obowiązku szczegółowo śledzić wszystkich informacji na CIA i zastanawiać się nad ich rangą. Nie zostaliśmy poinformowani inną drogą o zamiarze akcji. Sama demonstracja została tak naprawdę rozpropagowana później. Ale nawet nie o te detale chodzi. Pod informacją nt. Dni Gniewu  w dniu 19 maja jeden z Czytelników CIA pisał: „Czy akcja jest tylko w kole anarcho, czy też jest otwarta na różne nurty lewicy, nawet tej trockistowskiej, komunistycznej, socjalistycznej. Czy zaproszono związki zawodowe, jeśli tak to które czy Sierpień 80, albo Konfederacje Pracy lub Inicjatywę Pracowniczą, może zaproszono Demokratyczne Zrzeszenie Studenckie. Czy będzie to raczej impreza w starym jedynie słusznym gronie prawdziwych anarchistów. Jeśli tak to życzę sukcesów w kolejnej imprezie dla wybranych”. Jeden z prominentnych działaczy ZSP odpowiada: „Zaproszono wielu zwykłych ludzi - to najlepsze wyjście poza ‘sekciarstwo’. Suma wielu organizacji sekciarskich nie daje w efekcie ‘wyjścia poza sekciarstwo’”. Krótko mówiąc innych organizacji nie zaproszono, ale liczono na zwykły lud, który zawiódł rewolucję. Skąd zatem pretensje do Apatii, a nie apatii?

Na koncert na Rozbracie przyszło ok. 700 osób. Odbywał się on jako benefit pod hasłami „Przeciwko państwu i represjom”. Jednym z jego celów było wzmocnienie prowadzonych przez nas projektów. Staraliśmy się mu nadać jak najbardziej polityczną wymowę. Członkowie Apatii nie wzięli się znikąd, towarzyszyli ruchom alternatywnym i anarchistycznym od ponad 20 lat, dowodząc swojego zaangażowania nie tylko na scenie muzycznej. Atak członkini ZSP zatem był w tym przypadku chybiony, na oślep. Pozostaje zatem tylko rozstrzygnięcie, dlaczego wg autorki artykułu  demonstracja w Warszawie była politycznie ważniejsza od koncertu „Przeciwko państwu i represjom”?

Długo się zastanawiałem czy odpowiadać na artykuł Laury Akai. Tworzymy odrębne środowiska. To skupione wokół Laury przez lata dokonało szeregu podziałów w łonie ruchu anarchistycznego: tak było w przypadku warszawskiego FA, potem Inicjatywy Pracowniczej, ACK i w konsekwencji ogólnopolskiego FA. Stosując przy tym często metody daleko wykraczające poza debatę programową – delikatnie rzecz ujmując. Mimo to uważam, że podziały nie muszą oznaczać nic złego. Wielość tendencji często daje lepsze rezultaty niż pozorna jedność. Nie twierdzę też, że z punktu widzenia środowiska ZSP, niektóre ich zarzuty nie mogą się wydawać racjonalne. Po prostu mieliśmy różne zdanie i różne interpretacje zaistniałej sytuacji.  Problem polega jednak na tym, iż środowisko ZSP nie potrafi budować swojej tożsamości i odrębności inaczej, niż w ciągłej opozycji do innych anarchistycznych inicjatywy, w opozycji do środowisk, z którymi w przeszłości zerwali. Nie potrafi się zająć sobą, ciągle ingerując w sprawy innych grup. Dodatkowo pod hasłami ideowymi, tak naprawdę ZSP (czy jego część) uprawia „walkę o rząd dusz”, bezpardonowo atakując te projekty, które w mniemaniu niektórych działaczy i działaczek ZSP, zagrażają pozycji ich organizacji lub witryny CIA (np. sabotowanie Indymediów, czy niedawne krytyczne recenzowanie nowo otwartej strony internetowej FA). Ta logika prowadzi do wyniszczającego konfliktu, bowiem inne grupy nie mogą ciągle ignorować ataków. Rozwiązaniem byłoby podjęcie próby formalnego porozumienia się, które wprawdzie mogłoby przybrać postać oficjalnych jedynie relacji, ale dawałoby szansę na poprawną współpracę, a krytykę sprowadziło na grunt merytoryczny. Ale w takie porozumienie trudno dziś uwierzyć. Zatem skieruję do ZSP hasło będącej mottem kontrkulturowej A’Cappelli: „Żyj i daj żyć innym”. W tym przypadku pasuje jak ulał.

Komentarze

0| 13 | XaViER2011-06-01 19:05
Przywróciłem skasowany wątek.

Nie zmienia to faktu, że odpowiedzi przez was dawane są wysoko niesatysfakcjon ujące i mało merytoryczne. Jedyne co się dowiedziałem, że waszym zdaniem ZiL prowadzi rozbijacką działalność. Nie trzeba dużego wysiłku, żeby udowodnić odwrotną tezę, ale po co? Mnie się już nie chce i tak nic z tego nie wyniknie. Bawcie się dobrze.
0| 12 | Stanisław2011-06-01 08:23
Piotr1 - a po co i komu odpowiadać? czy zostały jeszcze jakiekolwiek pytania które wymagają odpowiedzi? Oczywistym jest, że niezależnie od ilości wypisywanych argumentów niektórzy i tak pozostaną przy własnym zdaniu... i dobrze. Gorsze rozwiązanie to ciągnięcie niekończącej się wymiany uszczypliwości, które nie kończy się żadną konkluzją. Mam nadzieje że ten serwis nie służy takim celom. Więc chyba starczy tych komentarzy
0| 11 | Piotr12011-06-01 06:36
Panie Jarku czy odpowiesz? czy będziesz się długo zastanawiał ? ;)
0| 10 | Stanisław2011-05-31 21:24
oczywiście odnosisz się Xavier do tego co ci wygodne. Powodu cenzurowania już opublikowanych wpisów na które nawet Żaczek zdołał odpowiedzieć nie wyjaśniasz. Żaczkowi i Laurze nikt nie przypisuje jakiegoś większego znaczenia. Faktem jest jednak że ich rozbijackie działania w stosunku do słabego ruchu wolnościowego w Polsce nie wymagają większej finezji szczególnie w dobie internetu. Mało kto ma tyle wolnego czasu by brać udział w tych internetowych potyczkach. Długi wywód o jakimś koncercie przykrywa to, że zwyczajnie uczestniczysz w grupie która najwięcej czasu i energii kieruje na recenzowanie lub krytykowanie działań innych, do tego stopnia, że nawet nie jest w stanie przyznać się do ewidentnych taktycznych błędów przy samym przygotowaniu i przeprowadzeniu tzw. dni gniewu. Łatwiej przerzucać odpowiedzialnoś ć na innych
0| 9 | XaViER2011-05-31 19:23
Cóż, liczyłem na bardziej merytoryczne odpowiedzi poza laniem żółci. No ale cóż, trudno. Widać niektórzy cierpią na chorobę zwaną manią prześladowczą i wszędzie widzą "rozbijaczy" o nazwie ŻiL. :-) Z tymi osobami nie chce mi się gadać, bo nie jestem psychologiem.

Co do złośliwości na temat "dwuosobowej sekty ZSP". Cóż to za wpływowa dwójka musi być, skoro była w stanie przyciągnąć na demo więcej ludzi niż niejedna prężna i liczna organizacja :-). Z takich słów wyłania się wręcz tytaniczny obraz jakichś hegemonów ruchu. Nieświadomie oddajecie im hołd pisząc takie rzeczy.

Postaram się odpowiedzieć na wątki bardziej merytoryczne.

Pierwsze słyszę, że demonstracje należały dawniej do rzadkości. Mało tego, wczesne demonstracje takich dajmy na to socjalistów z PPS to była jedna wielka porażka - czasem przychodziło po kilkanaście, kilkadziesiąt osób, głównie sam aktyw, jak to się mówiło dawniej. Poczytajcie sobie wspomnienia Struga. Ale próbowali tak długo, aż zaskoczyło.

Co do 1 maja, chodziłem tyle razy na różne pochody 1 majowe "jednolitofronto we", wyłącznie anarchistyczne, a nawet wyłącznie nieanarchistycz ne, że mam prawo chyba odpocząć, a nawet się zniechęcić. Dla mnie 1 maja jest w Polsce nie do odzyskania. Zresztą, trzeba nowe tworzyć, a nie na stare ciągle się oglądać. To jest mi bliższe, ale jak ktoś chce to niech próbuje reaktywować. W ZSP także są na ten temat odmienne opinie.

Co do tekstu autorki, to nie utożsamiam się z nim. Po prostu ja nie liczę na pomoc czy aktywność ze strony żadnych subkultur. Kiedyś zorganizowaliśm y z kolegą koncert pankowy w średniej wielkości mieście powiatowym, który miał przyciągnąć ludzi na wystawę o policyjnych represjach w kraju (było coś też o Poznaniu zresztą). Przyszło sporo ludzi, a jakże, ale z 300 osób jakie zawiało na koncert, jedynie 20 osób zajrzało na wystawę. Reszta na[cenzura] darła mordy "[cenzura] system" pod sceną. Wtedy kolega słusznie stwierdził, że on ze swej strony [cenzura] takich panków i niech sobie sami koncerty w mieście organizują. Takie były moje doświadczenia z tą subkulturą, do której zresztą, jak i do żadnej, nie należałem. Dziwi mnie że ktoś mógł mieć jakieś oczekiwania względem panków większe niż względem dajmy na to dyskoteki. Dla mnie to dorabianie ideologii. Dlatego sam takiego tekstu bym nie napisał.

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian