Buntownik niedostrzegający na horyzoncie niczego prócz ściany przymusów, zazwyczaj rozwala sobie o nią łeb albo kończy, najgłupiej na świecie, zaciekle jej broniąc.
Raoul Vaneigem

Jesteś na archiwalnej wersji strony internetowej - przejdź na aktualną wersję rozbrat.org

Rowery versus samochody – statystyki i konieczne zmiany

Opracował: JU
roweryW 2009 roku na polskich drogach zginęło 4,5 tys. osób, w tym 370 rowerzystów. Był to rok o jednej z najniższej ilości wypadków. Z reguły w ostatnich latach na ulicach traciło życie ok. 5,5 tys. osób, w tym blisko 500 rowerzystów.

Okazuje się, że Polska jest najniebezpieczniejszym w UE krajem dla rowerzystów. Jak podawała jedna z codziennych gazet, ginie ich u nas cztery razy więcej niż w innych państwach Unii. Dodatkowo za większości wypadków winę ponoszą kierowcy, a nie rowerzyści. Na przykład ponad połowa poszkodowanych w wypadkach rowerzystów została uderzona przez auta bokiem. Z raportów powypadkowych jasno wynika, że kierowcy nie udzielają pierwszeństwa, nieprawidłowo omijają i niewłaściwie skręcają.

Jak te dane statystyczne mają się do kwestii rowerowej w mieście? Biorąc pod uwagę natężenie ruchu samochodowego i natężenie ruchu rowerowego, to ilość śmiertelnych wypadków rowerzystów jest zatrważająca. Są oni po prostu w sposób fizyczni z ruchu eliminowani. Badania ruchu wykazuję, że nie żadna tradycja, jak twierdził swego czasu prezydent Poznania Ryszard Grobelny, ale właśnie wzrost natężenia ruchu samochodowego wraz z idącym za nim wzrostem niebezpieczeństwa dla rowerzystów, jest podstawową przyczyną, że wiele osób rezygnuje z używania dwóch kółek. Choć w Polsce dość sporo gospodarstw domowych posiada rower (wg różnych szacunków od ponad połowy do blisko 70 proc.) , więcej niż samochody (niespełna 50 proc.), i choć mniej więcej tyle samo osób deklaruje, że codziennie używa rowerów, jak i auta, to jednak należy domniemywać, iż po rower sięga się głównie w celach rekreacyjno-turystycznych i by przemieścić się na niewielkich odcinkach, a nie aby np. dojeżdżać do pracy czy szkoły.

Z danych ostatnio przeprowadzonego w 2005 roku generalnego pomiaru ruchu (następnym odbędzie się w 2010 r.) wynika, że średni dobowy ruch na drogach krajowych wynosi 63 rowery, co stanowi zaledwie 0,75 proc. całego ruchu. Badanie wskazuje ponadto, że im mniejsze natężenie ruchu samochodowego tym większe natężenie ruchu rowerowego. W latach 2000 - 2005 ruch rowerowy na drogach krajowych zmalał z 78 rowerów na dobę, do 63 rowerów na dobę, przy równoczesnym wzroście wszystkich pojazdów z 7009 pojazdów na dobę do 8298 pojazdów na dobę. Jeden z raportów w tym temacie stwierdza: iż świadczy to, „że działania na rzecz poprawy warunków ruchu rowerowego przy równoczesnym wzroście ruchu samochodowego były zbyt słabe, aby zachęcić więcej rowerzystów do jazdy na rowerze. Największe spadki ruchu rowerowego na drogach krajowych odnotowały województwa: śląskie i małopolskie, gdzie równocześnie występuje największy ruch samochodowy.”

Gminy i miasta nie prowadzą systematycznych badań nt. ruchu rowerowego, choć z okazjonalnych pomiarów wynika, że jest on większy niż na drogach krajowych. Przyjmuje się, że w niektórych dużych ośrodkach miejskich (np. Kraków i Trójmiasto) przez dobę przemieszcza się 1000 -10 000 rowerzystów na wyznaczonych i bezpiecznych drogach. Natomiast na obciążonych ulicach natężenie ruchu rowerowego wynosi 20 -100 rowerów na dobę. Jazda na dwóch kółkach stanowi jednak jedynie ok. 1 do 3 proc. wszystkich podróży w miastach. Zachodzi to podobna jak w przypadku dróg krajowych zależność – więcej samochodów to mniej rowerów.

Jak donosiła w styczniu tego roku Gazeta Wyborcza, grupa parlamentarzystów złożyła w Sejmie projekt nowelizacji prawa o ruchu drogowym. Proponuje m.in. wprowadzenie „pasa ruchu dla rowerów”, czyli oznakowanej części jezdni przeznaczonej dla rowerzystów. Jak wykazują przeprowadzone przez OBOP w 2009 r. badania, „najczęściej wskazywanym powodem, który skłoniłyby respondentów do jazdy są wydzielone odpowiednio ścieżki rowerowe”. Przepisy miałyby zezwalać na korzystanie z chodnika przez rowerzystów w przypadku złych warunków pogodowych, a także by wyprzedzali wolno jadące pojazdy z prawej strony, np. stojące w korkach.  

Problem musi wziąć na siebie również samorząd, którego decyzje budżetowe jak i planistyczne wpływają bezpośrednio na bezpieczeństwo i popularność ruchu rowerowego. Konieczna jest także kampania w miastach w celu wymuszenia na kierowcach odpowiedniego traktowania rowerzystów w ruchu drogowym. Najniebezpieczniejsze jest tu (np. wg badań CBOS) nadmierna szybkość aut, zatem wprowadzenie (co nie wymaga wyjątkowych nakładów) stref spokojnego ruchu byłoby wyjątkowo trafnym rozwiązaniem, możliwym do wdrożenia od zaraz.

Jak widać potrzebne są wielorakie naciski, aby wreszcie doprowadzić do sytuacji, kiedy każdorazowy przejazd rowerem przez centrum Poznania (czy innego miasta), nie wiązałby się z ryzykiem utraty życia. Trzeba skończyć z dominacją samochodów i doprowadzić do sytuacji, kiedy rower stanie się popularny środkiem transportu.

Źródła:

1. http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7423525,Polska_najgorszym_krajem_dla_rowerzystow_w_calej_Unii_.html
2. http://infobike.pl/text.php?id=29700
3. http://rowery.free.ngo.pl/raporty/fwierwp.htm
4. Raport CBOS BS/168/2004: „Styl i kultura jazdy polskich kierowców”, www.cbos.pl
5. http://dlakierowcow.policja.pl/portal/dk/807/47493/Wypadki_drogowe__raporty_roczne.html

Tego samego autora

Brak pasujących artykułów


Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian