System pracy najemnej jest wynikiem przywłaszczenia indywidualnego narzędzi produkcji i ziemi; jest on zarazem koniecznym warunkiem rozwoju produkcji kapitalistycznej: wraz z nią musi też zginąć.
Piotr Kropotkin

Jesteś na archiwalnej wersji strony internetowej - przejdź na aktualną wersję rozbrat.org

Jest za gorąco! – klimat się zmienia

rozbrat.org
Atmosfera się ociepla. Nawet najbardziej ponure przepowiednie światowej rady klimatu Narodów Zjednoczonych z roku 2007 w okazały się być zbyt optymistyczne. Zmiana klimatu to coś więcej niż topniejące czapy lodowe na biegunach, tonące białe niedźwiedzie czy huragany wiejące z dotąd nieznaną siłą. Zmiana klimatu staje się społeczną katastrofą. Globalne zmiany ekosystemów zaostrzają socjalne sprzeczności o światowym zasięgu ale także wewnątrz społeczeństw, między biednymi i bogatymi, ponieważ skutki ocieplania się klimatu rozkładają się nierównomiernie – między północą i południem.

Ocieplanie się atmosfery nie jest żadnym wypadkiem przy pracy, lecz rezultatem sytemu gospodarczego, która opiera się na zysku i ciągłym wzroście. Skutkiem globalnej logiki kapitalistycznej: „wyżej-więcej-szybciej” spalane są olbrzymie ilości  kopalnych zasobów naturalnych dla wytworzenia i rozprowadzania towarów przy pomocy światowej sieci logistycznej. Chociaż wszyscy mówią ocaleniu klimatu, zużycie kopalnych energii jak ropa, gaz czy węgiel nadal wzrasta.

Zmiana klimatu to wielki biznes

Coraz szybciej wzrasta popyt na energię i ceny zasobów naturalnych idą w górę. Nawet Międzynarodowa Agencja Energii wychodzi z założenia, że wkrótce zostanie osiagnieta najwyższa możliwość wydobycia. Tymczasem ciągle wzrasta koncentracja gazów cieplarnianych w atmosferze i tym samym globalna, średnia temperatura.

Co robić? Wbrew deklaracjom i używanej retoryce, rządy i koncerny nadal stawiają jednoznacznie na energie kopalne: tylko w Niemczech ma być wybudowanych dwadzieścia nowych elektrowni węglowych; przemysł samochodowy, przy poparciu ministra środowiska,
odmawia ustalenia wartości granicznych wydzielania dwutlenku węgla w spalinach; porty lotnicze są nadal nieustannie rozbudowywane, a stale rozrastającym się koncernom energetycznym zapewnia się pomoc wojskową przy zabezpieczaniu ich kopalnych zasobów naturalnych. Nie widać żadnego śladu zmian w polityce energetycznej.

W zamian stosuje się zabiegi socjotechniczne wmawiając, że przy pomocy odpowiednich technologicznych rozwiązań wszystko może dalej biec jak dotychczas: dzięki podziemnym zbiornikom CO2, wolnym od emisji elektrowniom węglowym i  tykającym bombom zegarowym w postaci elektrowni jądrowych.

Także w motoryzacji propagowana jest postawa „dalej tak jak dotychczas“ jednak z nowymi technologiami ponieważ paliwo przyszłości ma być uzyskiwane z trzciny cukrowej, genetycznie modyfikowanej soji lub rzepaku. W następstwie tego powstaną olbrzymie monokultury „energetyczne“ ze stratą kolejnych ziem ornych dla produkcji żywności. Podczas gdy nieliczni zyskają na interesie biopaliwowym, już dziś widoczne są fatalne skutki tej polityki odbijającej się na biednych grupach ludzkiej społeczności: w Meksyku produkcja kukurydzy staje się coraz mniejsza, w Brazylii bezgranicznie wielkie lasy eukaliptusowe wyjaławiają ziemię, a dla zyskownego interesu z olejem palmowym wypala się w Indonezji tropikalne  lasy torfowe. Na całym świecie ceny żywności idą w górę, a ludzie cierpią głód. To wszystko w imię wąskich interesów nakręcanych maszynerią zglobalizowanego kapitalizmu.

Jednocześnie dzięki zmianie klimatu można zarobić dużo więcej – nie przysparzając żadnych korzyści ekologicznych: większość linii lotniczych oferuje „loty klimatycznie neutralne“; elektrownie jądrowe są przedstawiane jako „niekochana ochrona klimatu", którym ze względu na swoją ekologiczność powinno się przedłużać dopuszczalność produkcji w nieskończoność;  rząd i przedsiębiorstwa propagują „ekologiczną gospodarkę rynkową". Na handlu prawami emisyjnymi zarabiają nieliczni aktorzy rynku finansowego – rzeczywiste oszczędności CO2 istnieją tylko w oszukańczych raportach. Przy obecnej ekonomii wzrostu, zmiana klimatu nie może być powstrzymana. Kopalne zasoby naturalne  muszą pozostać w ziemi – niewielkie zwiększenie wydajności energii tu i ówdzie - niczego nie zmieni.

Prekariat ekologiczny i granice klimatyczne

Biedne społeczeństwa - te, które w najmniejszym stopniu przyczyniają się do zmian klimatu - dotkną one najciężej. Istniejące skutki braku zabezpieczeń socjalnych zostaną drastycznie pogłębione działaniem podwyższonych temperatur. Bardziej zaostrzy się codzienna walka o przeżycie wielu ludzi. Powstaną dodatkowe granice klimatyczne, które wielu ludziom utrudnią przeżycie. To właśnie środki finansowe decydują o możliwościach złagodzenia negatywnych następstw zmian klimatu. Tymi środkami rozporządzają przede wszystkim kraje przemysłowe zglobalizowanej północy.

Już dzisiaj migracja stanowi reakcję wielu ludzi na drastyczne pogłębianie się różnic materialnych. Nie godzą się z tym, by być wykluczonymi. Biorą więc inicjatywę we własne ręce: przekraczają  granice, by zażądać dla siebie i swoich rodzin przyzwoitego udziału w podziale ziemskich bogactw. Rządy państw zamożnych, zamiast zwalczać skutecznie przyczyny zmiany klimatu i przez odpowiednie środki przystosowawcze zmniejszać jego skutki dla osób nimi dotkniętych - odgradzają się od napływu uchodźców. Na granicach powstają zasieki, łodzie z uchodźcami są wszelkimi sposobami zatrzymywane u wybrzeży, a komu  jednak się uda, zostaje przemocą deportowany. Codziennie giną ludzie podczas pokonywanie drutu kolczastego na granicznych fortecach, toną w morzu albo są deportowani do krajów, w których nigdy nie byli.

Nie tylko globalnie pogłębia się przepaść pomiędzy zamożnymi a ubogimii regionami. Także wewnątrz państw -  koszty zmiany klimatu są nierówno rozdzielane pomiędzy bogatych i biednych: ludzie z niskimi dochodami są najsilniej dotknięci skutkami zmiany klimatu. Obszary ich zamieszkania są zalewane jako pierwsze, ich ziemie ulegają erozji, ich źródła wysychają - ekologiczny prekariat się zaostrza.

Również na północy ludzie o niskich zarobkach  muszą ponosić nieproporcjonalnie wysoki udział w kosztach ochrony klimatu. To oni wydają proporcjonalnie większą część swojego dochodu na energię niż ludzie bogaci, dlatego są bardziej obciążeni na przykład kosztami handlu certyfikatami CO2.

Około 1,6 mld. ludzi, którzy nie mają dostępu do elektryczności, najsilniej odczuwa socjo-ekologiczne konsekwencje trybu życia związanego z intensywną emisją CO2.

Od Seattle poprzez Heiligendamm do Kopenhagi - nowy front pogody

Kiedy podczas blokady konferencji ministrów WTO w Seattle 1999 r. tysiące demonstrantów utworzyło „ruch ruchów", chodziło o protest przeciw dalszej liberalizacji rynku, przeciw prywatyzacji, przeciw władzy koncernów, a więc przeciw neoliberalnej formie globalizacji. Ta sama krytyka jest nadal ważna w walce przeciw zmianom klimatu. Kiedy na całym świecie chłopi małorolni występują na rzecz socjalnych reform krajowych i przeciw zorientowanemu na eksport rolnictwu wielkoprzemysłowemu, na rzecz upraw podstawowych artykułów żywnościowych, a przeciw hodowli kwiatów walentynkowych rozsyłanych samolotami po całym świecie – to jest właśnie działanie na rzecz ochrony klimatu.

Takie działania prowadzą też pracownicy występujący przeciwko prywatyzacji i likwidacji linii kolejowych czy innym irracjonalnym pomysłom zmierzającym do zwiększenia zaniczyszczenia i degradacji środowiska. Zaangażowanie się przeciwko zmianie klimatu jest konieczne, ponieważ poprzez jego ocieplenienie, pogarszają sie dramtycznie warunki ramowe wszystkich innych społecznych konfliktów.

Tego samego autora

Brak pasujących artykułów


Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian