Buntownik niedostrzegający na horyzoncie niczego prócz ściany przymusów, zazwyczaj rozwala sobie o nią łeb albo kończy, najgłupiej na świecie, zaciekle jej broniąc.
Raoul Vaneigem

Jesteś na archiwalnej wersji strony internetowej - przejdź na aktualną wersję rozbrat.org

100 lat czyli stadionowa ekonomia

Jarosław Urbański
Niejeden raz przedstawiciele magistratu, politycy rządzących partii, ekonomiści z tytułami uniwersyteckimi i liberalni publicyści, przekonywali nas, że finansami trzeba gospodarować racjonalnie. Co to jednak oznacza? A no – odpowiadali – trzeba z nimi postępować tak, jak inwestor i kapitalista. Racjonalnie postępujący biznesmen, kiedy wykłada wielkie pieniądze, chce je jak najszybciej odzyskać, żeby potem móc już tylko zarabiać.

Dowiedzieliśmy się właśnie (czytaj TUTAJ), że klub piłkarski Lech Poznań podpisze umowę z miastem na zarządzaniem stadionem, który został w całości wybudowany przez miasto z środków publicznych (w zdecydowanej większości z pieniędzy samorządu). Koszt tylko ostatniej modernizacji wyniesie ostatecznie ok. 750 mln. zł., nie licząc nakładów jakie miasto musi ponieść na budowę infrastruktury wokół stadionu (przede wszystkim drogi dojazdowe). I nie licząc kosztów zaciągniętych kredytów, których Poznań zaciągać by nie musiał, gdyby na stadion tych pieniędzy nie przeznaczył.

Racjonalne zarządzanie środkami publicznym z kasy miasta „know how”, powinno zakładać, że inwestycja ta w jakimś określonym czasie się nam – mieszkańcom Poznania – zwróci. W biznesplanach przyjmuje się, że nakłady kapitałowe powinny się zwrócić w ciągu 5 do maksymalnie 10 lat. Przy inwestycjach szczególnie kapitałochłonnych - co prawda dotyczących nie rozrywki, ale infrastruktury: dróg, kolei, energetyki - jest to okres dłuższy, nawet 20-25 lat.

Poznań rocznie ze stadionu uzyska od Lecha Poznań ok. 7 mln. złotych. I to pod warunkiem, że przychody ze sprzedaży biletów nie będą mniejsze niż w rekordowym dla klubu pod tym względem roku 2010. A jak wiemy Lechowi obecnie wiedzie się gorzej. Będzie w przyszłym roku wprawdzie EURO, ale nie będzie europejskich meczy pucharowych. Co będzie za dwa lata? Nie wiadomo. Gwarantowany przychód z dzierżawy ze stadionu ma wynieść trochę ponad 4 mln. złotych. Oznacza to nie mniej nie więcej, że stadion zwróci się po… w najlepszym wypadku 100, a w najgorszym 200 latach. Realnie zatem nie zwróci się w ogóle – prędzej, mówiąc językiem ekonomisty, się zdekapitalizuje.

Oczywiście włodarze miasta zwykli nas w takim przypadku przekonywać, iż stadion przysporzy nam korzyści pośrednich - promocyjnych, reklamowych, marketingowych - jednak ich realne znaczenie dla gospodarki i finansów publicznych jest trudne do ustalenia i faktycznie to rodzaj nie precyzyjnej ekonomicznej analizy, ale ideologii. Kazała ona nam przez lata wierzyć, iż sukces ekonomiczny zależy od jakiegoś „hokus-pokus”, a dziś przekonujemy się, że wiara w ekonomiczne czary skutkuje bankructwem kolejnych miast czy nawet państwa – jak Grecji. Kraje będące symbolem  turystycznego eldorada i areną wielu wielkich sportowych wydarzeń, stoją na skraju gospodarczego upadku. Można zatem do woli „zaklinać”, że Poznań zyska kolejnych 5, 10 czy 20 mln. rocznie z tytułu efektu promocyjnego związanego z budową stadionu. Tymczasem realnie od trzech lat obserwujemy stagnację we wpływach do kasy miasta i rozsądek podpowiada, aby na tym oprzeć nasze prognozy.

Faktycznie dochody miasta są przede wszystkim zależne zarówno od ilości osób żyjących w jego murach, jak też od wysokości ich łącznych dochodów, czyli od tego czy mamy stabilną, dobrze płatną pracę i odpowiednie warunki bytowe, socjalne i ekologiczne, aby zechcieć tu żyć, a nie wyemigrować pod miasto, czy do Anglii. Tymczasem w wyniku kryzysu ekonomicznego ceny artykułów i bezrobocie rosną, a płace są w stagnacji. Z powodu pustki w kasie miasta, prezydent zapowiada horrendalne oszczędności, które niebawem odczuje na swych barkach większość mieszkańców Poznania: nieodśnieżone zimą drogi, droższe bilety MPK, podwyżki czynszów. Cięcia będą dotyczyć pomocy socjalnej, oświaty, kultury. Dzięki stadionowi nie będzie nam się zatem żyło w najbliższych latach lepiej. Wręcz przeciwnie, z powodu spłaty zadłużenia powstałego w dużej części z powodu tej inwestycji, będziemy musieli zaciskać pasa.

Komentarze

+1| 1 | Szczur2011-07-26 17:07
Zwrócą, się, zwrócą..... wydatki na stadion. Zwrócą się różnym szemranym byznesmenkom z gRobalnego dworu, zwłaszcza, że z własnych kieszeni owe byznesmenki nie musiały wydać ani złotówki. Całą ta zabawę im postawił podatnik, rzecz jasna dobrowolnie, na zasadzie kup pan cegłę. To ja już wolę stawiać piwo menelom spod Żabki. Większy z tego społeczny pożytek....

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian