Idea, zgodnie z którą ubodzy mają prawo do odpoczynku, zawsze była szokująca dla bogatych.
Bertrand Russell

Jesteś na archiwalnej wersji strony internetowej - przejdź na aktualną wersję rozbrat.org

Znieważone organy: ABW w piwnicy

SKALD
cenzura_internetuW piątek, 20 maja, o świcie, funkcjonariusze ABW wtargnęli do mieszkania administratora strony AntyKomor.pl. To bezpardonowe zdarzenie, który każe dać do myślenia zwolennikom autonomii Internetu i neutralizmu Sieci. Zdaniem wielu komentatorów, fakt przeszukania mieszkania, piwnicy (sic!) i zarekwirowanie laptopa, sztuk jeden, skonkludowany puszczeniem wolno „przestępcy” oznacza, że formalnych podstaw do zatrzymania nigdy nie było, a całe zdarzenie nosi znamiona politycznej akcji prewencyjnej. Jeżeli to prawda, to cel osiągnięto – właściciel (i ewentualnie naśladowcy) zostali postraszeni, strona zamknięta, a jej zasoby zdjęte z indeksowanego Internetu.

Co było powodem zaangażowania jednej z najbardziej umocowanych (i tajnych) służb państwowych? Czy nie było nim li-tylko publikowane tamże treści antyrepublikańskie lub satyryczne przeciw aktualnej władzy?

Tak czy inaczej, zajście poważnie rzutuje na definicję swobód obywatelskich w dozwolonej (lub przynajmniej nieściganej karnie) krytyce władz naczelnych i ogólnie, zdaniem niektórych, jest pewną cezurą w historii Internetu w tym regionie świata, symptomem zapędów cenzuralnych państwa.

W wypowiedziach oficjalnych nie padło uzasadnienie poza wysoce mglistym — „naruszenia autorytetu organów” lub „znieważenie głowy”. Rzecznik prezydenckiej kancelarii w faryzeuszowsko brzmiącym oświadczeniu wyraził nadzieję, że kompetentne służby wytłumaczą opinii publicznej powód najścia. Nie przesądzając, czy tak się stanie (lecz w stanowisku prokuratury wydającej nakaz przeszukania, brak poszlak na „rozwojowy charakter” jej działań), już teraz nie sposób nie uznać, że był to kolejny samobój w obronie powagi urzędu; takim, jakim było zatrzymanie Huberta H. w czasach prezydentury Kaczyńskiego albo łapanki protestujących za transparenty wymierzone w premiera.

Przyjmując fakt, że administratorem była osoba przystająca do innej opcji politycznej, co było dla niej motywacją do wrzucania antyprezydenckich (formalnie: satyrycznych) obrazków, bądź wytykania innych lapsusów kompromitujących urzędującą głowę – akceptowalnych w dyskursie i ogólnie przyjętych w publicystyce internetowej – zdarzenie rodzi pytanie: jak mają się odnieść do tego zdarzenia pozostali użytkownicy polskiego Internetu, których przekonania lokują się w obszarach krytyki ustroju, negacji władzy, istnienia polityków bądź panującego dogmatu politycznego?

Biorąc pod uwagę, że państwo przeznacza poważne środki na niejawne monitorowanie Internetu i działań obywateli w Sieci, zaangażowanie Agencji w podobne akcje jest raczej spodziewane. Państwo polskie, wdrażając na fali walki z terroryzmem prawo UE o rejestrowaniu danych telekomunikacyjnych obywateli tak gorliwie – m.in. uchwalając ponad dwukrotnie dłuższy, niż proponowany, okres retencji – że dziś ta sama Unia powściąga inwigilacyjne zapędy, w szczególności krytykując niekontrolowany dostęp służb do tych danych. Wypaczenia, będące w istocie powrotem cenzury prewencyjnej, są niejedyną konsekwencją przyznania sobie przez władzę uprawnień do cyfrowej inwigilacji.

Zestawiając to z posunięciem się do represji przeciw internautom, wyrażającym się niepochlebnie o przedstawicielach władzy, można zastanowić się nad zakresem naruszania wolności w Sieci przez organy państwa. W szczególności uderza to w fundamentalny paradygmat Internetu – jego autonomię, prawo do swobody i anonimowości wypowiedzi, poufności komunikacji. Natomiast poranne wtargnięcie aparatu represji do mieszkania i piwnicy internauty w poszukiwaniu znieważenia organów podpowiada chyba, że następne prokuratura zaordynuje w katakumbach.

Tego samego autora

Brak pasujących artykułów


Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian