Jeśli rewolucja socjalna nie zniesie państwa nazajutrz po swym zwycięstwie, zwycięstwo to okaże się płonne, a wyzwolenie mas równie odległe jak i poprzednio.
Michał Bakunin

Jesteś na archiwalnej wersji strony internetowej - przejdź na aktualną wersję rozbrat.org

Czy zamierzamy zaakceptować kontenery? (fotorelacja)

Katarzyna Czarnota
kont-bytom11 marca tego roku w Poznaniu odbyło się spotkanie członków Komisji Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej. Przebieg spotkania w doskonały sposób obrazował brak partycypacji społecznej w procesie decyzyjnym. Jako mieszkańcy miasta, zostaliśmy pozbawieni możliwości przeprowadzenia realnej debaty, poprzedzonej konkretnymi informacjami oraz analizami.

Dlaczego? Może dlatego iż część radnych nie ma, lub też nie chce mieć, pojęcia na temat długofalowych skutków społecznych oraz ekonomicznych wdrożenia w życie projektu kontenerów socjalnych. A sam dyrektor ZKZL – cóż, to akurat normalne, że jako dyrektor, będzie popierał rozwój kontenerów. Dostał projekt, więc go wykonuje. Jarosław Pucek, jako urzędnik, również zdaje sobie sprawę z tego, że w kontenerach z czasem zamieszkają matki z dziećmi. Prawo bowiem nie pozwala ingerować w to, kto wprowadzi się do baraku socjalnego w drugiej kolejności. Jednak urzędnikom ZKZL nie na rękę mówić o tym publicznie. Wyroków eksmisyjnych ciągle przybywa. Odszkodowania wypłacane przez miasto właścicielom prywatnych kamienic sięgają dużych sum. Mieszkań socjalnych nie ma. I co teraz? Teraz… szybko do kontenerów!

Miały powstać zarówno analizy, jak też stanowisko w sprawie przedstawionych radnym ekspertyz prawnych mówiących o tym, iż prawo w Poznaniu nie pozwala na tworzenie socjalnego zasobu mieszkaniowego w obiektach tymczasowych. Co zostało zrobione? Nic. Skorzystał na tym tylko sam ZKZL, który sprytnie pozbył się odpowiedzialności za tworzenie kontenerów – zrzucając kwestię przeprowadzenia analiz społeczno-ekonomicznych i prawnych na prezydenta, radnych oraz organizacje pozarządowe. Kilka dni temu po raz kolejny w lokalnych gazetach pojawił się głos Jarosława Pucka. „Jeśli radni miasta nie podejmą wkrótce obiecanej dyskusji na temat kontenerów socjalnych, to być może już latem trafią do nich pierwsi lokatorzy” - czytamy w Głosie Wielkopolskim. Dyrektor przybiera mentorski ton, grozi palcem, ponagla i szantażuje. Kuriozum.

Czy zatem urzędnicy stoją ponad prawem?

Czy chcemy, by w Polsce były getta?

Myślę, że to pytanie jest już nieaktualne, ponieważ getta już są! Bytom, Skoczów, Sławków, Bydgoszcz, Józefów to tylko kilka przykładów. Pytanie, jakie należałoby postawić teraz brzmi raczej: czy chcemy, by dalej się rozwijały? By każde większe miasto w Polsce miało zestaw 50 blaszaków na kolejnej ul. Kolejowej, Przemysłowej czy Fabrycznej? Już sama nazwa ulic świadczy o lokalizacji…

Czy jako mieszkańcy miasta mamy zamiar przyglądać się z boku nieodpowiedzialnym decyzjom kilku osób? Czy jako szeroko pojęta strona społeczna wraz z licznymi organizacjami, stowarzyszeniami oraz środowiskami artystycznymi damy przyzwolenie na realną segregację społeczną? Czy też naukowcy mają zamiar ze spokojem stwierdzić, że kontenery są, a zatem będą mieli o czym pisać? Ponieważ istnieją mogą powstać pierwsze opracowania dotyczące kontenerów i jednocześnie nastąpi usankcjonowanie tego stanu rzeczy, społeczna legitymizacja samego procesu ich powstawania. Biurokracja kontenery stawia, naukowcy (nawet krytycznie) je opisują.

Kontener stają się nowym standardem, tańszym lokalem socjalnym. Ekonomiczne oraz społeczne koszta tego procesu ponoszą ludzie o niskim statusie materialnym. Ich jakość życia wyraźnie się pogarsza. Osiedla kontenerowe zwykle usytuowane są na obrzeżach miasta. Dodatkowo etykietuje się mieszkańca takiej „karnej kolonii”. Rozpowszechnia się stereotyp, iż każdy, kto upomina się o przydział przysługującego mu mieszkania socjalnego, jest nierobem, wykazującym postawę roszczeniową, który sam jest odpowiedzialny za swoje położenie i za to, że ląduje w kontenerze. Tymczasem mieszkańcy kontenerów to osoby biedne, choć posiadające pracę. Bywa jednak, że muszą zrezygnować z dotychczasowego zatrudnienia. Jednym z powodów są dodatkowe wydatki na dojazd do centrum, ale także nakład czasu i energii, potrzebne do wykonania domowej, nieodpłatnej pracy, bez której obecny system ekonomiczny by się załamał. W kontenerze ten wysiłek bywa zdecydowanie większy.  

Poniżej zdjęcia „kontenerowych osiedli socjalnych”, jakie urzędnicy zafundowali mieszkańcom Bytomia, Skoczowa, Żor oraz Sosnowca.

Foto: Dawid Chalimoniuk, Katarzyna Czarnota

Bytom

{gallery}bytom{/gallery}

Skoczów i Żory

{gallery}zory{/gallery}

Komentarze

0| 1 | Wojciech2011-07-03 10:21
Dziwne są te kontenery, przecież budowa małego domku nie jest droga!!!
Zresztą gdzieś czytałem o projekcie szkoleniowym - kursanci w ramach szkolenia murarz budowali blok socjalny. Większość kosztów pokryła UE a ludzie mieli zawód i mieszkania !

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian