Ten, kto nigdy nie zapomina, że jedynym właściwym postępowaniem w stosunku do siebie i innych jest ciągła radykalizacja - nie może się ani pomylić, ani zagubić.
Raoul Vaneigem

Jesteś na archiwalnej wersji strony internetowej - przejdź na aktualną wersję rozbrat.org

Zero tolerancji dla policji

Stanisław Krastowicz

policja brutalnoKilka tygodni temu komendant poznańskiej policji oznajmił dziennikarzom dwie rzeczy. Pierwsza, że przestępczość spada, a drugą, że ogłasza konkurs na złapanie grafficiarza. W liberalnej logice policja jak widać odnajduje się świetnie. PR ważniejszy niż rozwiązywanie realnych problemów.

Według samej policji w Poznaniu mamy spadek przestępczości. Używając logiki liberalnej, spadł zatem popyt na policyjne usługi. Gdy spada popyt na silniki okrętowe, dyrekcja Cegielskiego potrafi zwolnić tysiąc pracowników. Nasza policja jeszcze w czerwcu ogłosiła nabór 500 aspirantów.

Oczywiście „stróże prawa” twierdzą, że przestępczość spada, bo jest ich więcej na ulicach, mają lepszy sprzęt, szybsze samochody i piękniejsze komisariaty. Ale prawda jest o wiele bardziej skomplikowana. Na poziom przestępczości wpływ ma także, a może nawet przede wszystkim, czynnik ekonomiczny i demograficzny. Decydują one w tym mieście o zamykaniu szkół i przedszkoli, ale nie posterunków. Uderzająca, wybiórcza logika wolnego rynku.

Kiedy wychodzą takie rzeczy w statystykach, w policyjnych głowach zapala się czerwona lampka. Skoro nie ma realnych zagrożeń, trzeba je wymyślić, aby uzasadnić swój byt i rozdmuchane ambicje. Stąd nagonka na grafficiarzy i łapanka na ulicach za przechodzącymi przez skrzyżowania nie tak, jak według policji powinni.

Z drugiej strony w zależności od sytuacji, policja nagina prawo. W 2012 roku okazało się, że w przeciwieństwie do poznańskich, kibice przyjezdni, jak Irlandczycy i Chorwaci, mogą pić gdzie popadnie i wszczynać burdy. Stadionu nikt im nie zamknie i imprezy nie odwoła. Na Stolarskiej, Piaskowej, Niegolewskich funkcjonariusze nie potrafią pomóc lokatorom i uchronić ich przed nękaniem właścicieli, chowając się za literą prawa. Tego samego, które pozwala im paradować wraz z czyścicielami kamienic pokroju Piotra Śruby, jako ich eskorta. Więcej nawet. Kiedy w sierpniu zeszłego roku grupa osób chciała otworzyć dla mieszkańców dzielnicy nowy skłot na ul Podgórze, policja w pełnym bojowym rynsztunku asekurowała niezgodną z prawem eksmisję.

Wreszcie mnożą się przypadki brutalnej przemocy stosowanej przez policję, której ewidentnie nie tylko w dupach, ale też w głowie się poprzewracało. Za dużo oglądają głupawych seriali o gliniarzach i wydaje się im, że są  panami naszych miast.

W efekcie więzienia pękają w szwach nie z powodu siedzących tam groźnych bandytów. Kilka tysięcy ludzi znalazło się za kratkami za posiadanie śladowych ilości marihuany czy innych używek. Siedzi 15 tys. rowerzystów za jazdę po jednym piwie. W najbliższym czasie więzienia odwiedzą zapewne też grafficiarze. Zachwyceni, skompromitowaną skądinąd, zasadą „zero tolerancji”, policjanci sami definiują obszary przestępstw i wykroczeń, które następnie zwalczają. Sami też decydują, na co trzeba przymknąć oko. 

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian