Jedynie ustrój anarchistyczny uczyni z człowieka istotę uczciwą i świadomą, gdyż jedynie on może dać mu wolność, raz na zawsze przeistoczywszy stado niewolników w wolne społeczeństwo.
Louise Michel

Jesteś na archiwalnej wersji strony internetowej - przejdź na aktualną wersję rozbrat.org

Dlaczego wzrasta poparcie rządzącym (PiS)?

Jarosław Urbański

sondaz copyOstatnio media doniosły o nowych powyborczych badaniach preferencji partyjnych. Inaczej mówiąc pytano, na kogo dziś – kilka tygodni po elekcji nowego parlamentu – Polacy oddaliby swój głos. Pierwsze tego typu sondaże pokazują wyraźnie wzrastającą popularność PiS, a jednocześnie odpływ poparcia dla PO.

Wyniki te stały się przyczyną spekulacji politycznych na temat decyzji kadrowych, czyli głównie mianowania Macierewicza, Ziobry i Kamińskiego. Według niektórych ekspertów, sondaże wskazują, że nie wpłynęły one – czego mieli się wszyscy spodziewać – na wizerunek i nie zaszkodziły notowaniom rządzącej obecnie partii. Kolejne spekulacje dotyczą sytuacji po zamachach w Paryżu – że obawy przed terroryzmem umocniły pozycję ugrupowań niechętnym uchodźcom, w tym PiS. Jeszcze inne, że z kolei „zamach” na Trybunał Konstytucyjny i służby specjalne wyborcy także aprobują.

Demokracja przedstawicielska jest jednak bardziej przewidywalna niż wszyscy sądzą. Wzrost notowań zwycięskiej partii zaraz po wyborach jest zjawiskiem stałym. Możemy się tutaj przyjrzeć wynikom sondaży CBOS prowadzonych systematycznie od wielu lat, mniej więcej tą samą metodą. W 2005 roku notowania PiS, który przejął stery władzy w koalicji z Samoobroną i LPR wzrosły z 27% (wyniki wyborów do sejmu) do aż 43% w pierwszym badaniu preferencji wyborczych po elekcji. W następnych miesiącach poparcie nieco już spadło, ale nadal było dużo wyższe niż w wyborach – 39%. Dla PO, wcześniej też partii opozycyjnej, notowania wzrosły mniej – z 24,1% (wyniki wyborów do sejmu) do 28%, a w następnych miesiącach 30% i 25%. Z pewnością kluczowe było to, że nie weszła ona do koalicji i nie zasiadła przy sterach władzy. Spadek popularności odnotował za to SLD, dotychczas partia rządząca. W wyborach do sejmu w 2005 r. SLD uzyskał jedynie 11,3%, ale i tak nie uchroniło to ugrupowania od dalszego odpływu deklarowanego przez Polaków poparcia – do 4-5% w następnych miesiącach po elekcji.

W kolejnych wyborach sytuacja się powtarzała. W 2007 r. poparcie zwycięskiej PO wzrosło z 41,5% (wyniki wyborów do sejmu) do 47% zaraz po wyborach oraz 50% i 53% w późniejszych miesiącach. Notowania PiS spadły z 32,1% (wyniki wyborów do sejmu) do 25% po wyborach i 22%-21% w miesiącach następnych. Wreszcie w 2011 r. notowania PO wzrosły z 39,2% (wyniki wyborów do sejmu) do 42%, a analogicznie PiS spadły z 29,9% do 21%.

Trudno dokładnie określić przyczyny, z których powodu wyborcy zaraz po wyborach deklarują wzrost poparcia dla rządzącego ugrupowania. Co więcej, nawet jak spytamy ich, na kogo wcześniej głosowali, to okazuje się, że częściej wskazują na zwycięskie ugrupowania, niż te, które zostały w rywalizacji pokonane. Wychodzi zwykle na to, że na rządzącą partię według deklaracji głosowało więcej osób, niż realnie oddało głos w dniu elekcji. Pytani kłamią? Nie można oczywiście całkowicie wykluczyć, że pewne okoliczności mogą istotnie wpłynąć na preferencje partyjne zaraz po wyborach. Dominuje jednak chyba chęć przynależności do obozu zwycięzców. Patrząc na doświadczenia z ostatnich 25 lat, w warunkach polskich powyborczy wzrost popularności zwycięskiej partii jest niemal tak samo oczywisty jak jej ostateczna przegrana. No chyba że ktoś, przy tych chwiejnych nastrojach politycznych, zdecyduje sobie pomóc w inny sposób, np. sięgając po wyłączną kontrolę nad resortami siłowymi.

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian