Buntownik niedostrzegający na horyzoncie niczego prócz ściany przymusów, zazwyczaj rozwala sobie o nią łeb albo kończy, najgłupiej na świecie, zaciekle jej broniąc.
Raoul Vaneigem

Jesteś na archiwalnej wersji strony internetowej - przejdź na aktualną wersję rozbrat.org

rozbrat.org

RU-486 on wavesW grudniu 2013 r. międzynarodowa organizacja Women on Web na jakiś czas przestała przesyłać do Polski tabletki umożliwiające dokonanie aborcji medycznej. Główną przyczyną było zatrzymywanie oraz niszczenie paczek przez polskie Służby Celne. Analizy prawne wykazały, że działania urzędników są niezgodne z polskim prawem. Mimo to, przesyłki nadal nie trafiają do części zamawiających je osób.

Jarosław Urbański

nosorozecSytuacja z warszawskiego Marszu Niepodległości potwierdza niezbicie, że stoimy u progu ważnych wyborów. Albo dokona się głębokich zmian na płaszczyźnie politycznej i ekonomicznej, albo społeczna frustracja znajdzie ujście w nacjonalizmie, co wzmocni skrajne prawicowe ugrupowania polityczne. Jak będzie wyglądała Polska po przejęciu władzy przez prawicę, nietrudno sobie wyobrazić. Kryzys nie będzie bowiem w żadnym przypadku sprzyjał demokratycznym i polubownym rozwiązaniom.

Zbigniew Marcin Kowalewski

dikumnet argentynaSprawa dwóch jezuitów, którzy oskarżyli swojego ówczesnego prowincjała Jorge Bergoglio o to, że doniósł na nich dyktaturze wojskowej, to tylko jeden z wielu epizodów rozprawy z lewym skrzydłem Kościoła argentyńskiego w latach 70-tych. Oni przeżyli, ale wielu innych świeckich i duchownych działaczy katolickich, uprowadzonych przez aparat represji, na zawsze zaginęło bez śladu.

Horacio Verbitsky

papież 2Z setek telefonów i mejli, które otrzymałem, wybieram jeden. „Nie mogę w to uwierzyć. Jestem tak zmartwiona i wściekła, że nie wiem, co robić. Osiągnął to, czego chciał. Pamiętam, jak kilka lat temu Orlando mówił w kuchni: «on chce być papieżem». To idealna osoba do krycia zgnilizny. Jest w tym ekspertem. Bez przerwy ktoś do mnie dzwoni. Fito dzwonił z płaczem.” To mejl od Gracieli Yorio, siostry księdza Orlando Yorio, który oskarżył Bergoglia o to, że jest odpowiedzialny za jego uprowadzenie i za tortury, którym poddawano go przez pięć miesięcy w 1976 r. Fito, który zadzwonił do niej tak poruszony, to Adolfo Yorio, jego brat. Oboje poświęcili wiele lat swojego życia wspieraniu Orlando w walce, którą toczył. Ten trzecioświatowy teolog i ksiądz zmarł w 2000 r. Śnił mu się koszmar, który wczoraj stał się rzeczywistością. Trzy lata wcześniej bohatera tego koszmaru mianowano arcybiskupem koadiutorem Buenos Aires, co zwiastowało resztę.

rozbrat.org

papieżRozpętała się dyskusja po wypowiedzi Ewy Wójciak, dyrektorki Teatru Ósmego Dnia, dotyczącej nowo wybranego papieża. Za współpracę z junta wojskową, nazwała go na Facebooku „chujem”. Czy istnieją dowody na współpracę Jorge Bergoglio z reżimem, który ma na sumieniu kilka, może nawet 30 tysięcy ofiar? Spór dotyczy między innymi sprawy dwóch jezuitów, którzy zostali aresztowani przez juntę, a za co odpowiedzialny był Jorge Bergoglio. Co więcej po wypuszczeniu ich z więzienia Jorge Bergoglio współpracował z reżimem nadal, prześladując swoje ofiary. Świadczy o tym notatka sporządzona w grudniu 1979 r. przez Anselmo Orcoyena, wysokiego urzędnika argentyńskiego MSZ.

KM

dziuba tadeuszPoseł Tadeusz Dziuba (Prawo i Sprawiedliwość, My Poznaniacy), niegdyś broniący związkowców i merytorycznie krytykujący miejską politykę budżetową, zaskoczył wszystkich, gdy podczas debaty parlamentarzystów na temat związków partnerskich w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa 2 marca 2012 r. niespodziewanie wypalił: „Proszę prześledzić rozwój tego procesu w krajach zaawansowanych jak Anglia, Francja, Niemcy czy Holandia. Ten proces zawsze prowadzi do destrukcji podstaw funkcjonowania społeczeństwa. A w tym przypadku podstaw funkcjonowania społeczeństwa człowieka białego”. Sprawę nagłośniły „Gazeta Wyborcza” i Ruch Palikota (czytaj TUTAJ).

Jarosław Susz
Lech Wałęsa, jak by go nie oceniać, to polityk wielkiego kalibru, były lider robotniczy. Zdarzało mu się w historii publicznej aktywności wypowiadać piramidalne bzdury, w związku z czym niewielu traktuje serio to, co mówi. Ostatnio jednak powiedział coś, co nawet jak na niego brzmi dość oryginalnie: zaproponował, by wszystkim kandydatom na polityków montować, jak psom, czipy, byśmy mogli wiedzieć co robią, z kim śpią itd. W kontekście uprawnień i dojść polityków do kontroli współobywateli wydaje się to dobrą przeciwwagą. Zwłaszcza, że nawet polityczne liliputy włączają dziś w swoją działalność węszenie i zbieranie „haków”.
Jacek Jaśkowiak, prawnik, niedoszły prezydent Poznania, przedstawiciel wielce postępowych i zielonych „Ich Poznaniaków” wziął się właśnie za dziennikarstwo. Ale nie za zwykłe dziennikarstwo! Zaczyna on swoją pracę od śledzenia wpisów znajomych dziennikarza „GW”, z którym się rozprawia, na Facebooku. Jeśli jeszcze macie Facebooka radzę wam: strzeżcie się; razem z Jarosławem Puckiem, urzędnikiem ZKZL-u, Jaśkowiak rozpoczyna śledczą intifadę prawych i statecznych obywateli miasta.
Nie straszna Jaśkowiakowi cyniczna woltyżerka logiczna („ weszli anarchiści i nadużywający alkoholu bezdomni grzecznie opuścili kamienicę - zapewne pod most”). Mając czytelników i czytelniczki za stado baranów, autor tyrady w obronie porządku zastanego miesza sprawę lichwiarzy i klientów Amber Gold oraz sprawę białostoskich neonazistów skazanych na rok więzienia z brutalną likwidacją skłotu Warsztat w Poznaniu. Lider „ruchu” miejskiego znajduje także upodobanie w powtarzaniu idiotyzmów zaczerpniętych z prawicowych brukowców: z poglądów anarchistów na temat państwa pseudosylogizmem dowodzi, że do Warszawy 11 listopada  nie przyjechali blokować marszu nacjonalistów i zwolenników autorytaryzmu, ale brać udział w zadymach (oczywista oczywistość: nie świętują znaczy - chcą dymić, mali politycy i śledczy-amatorzy zawsze poruszają się tropem jedynie dwu wykluczających się możliwości). Cynizm polityka „ruchu miejskiego” polega na tym, że milczał, gdy miasto dokonywało masowych eksmisji przy asyście sił policyjnych. Milczał, gdy prywaciarze najmowali bandy karków wykurzających legalnych mieszkańców swoich kamienic.
Tu właśnie dochodzimy do sedna problemu. Jaśkowiak, pseudo-opozycjonista wobec Ryszarda Grobelnego i jego grona, zabiera głos dopiero wtedy, gdy przychodzi mu bronić „świętej własności prywatnej”. Zrównuje w imię tego uzbrojonych w pały, zakonspirowanych w zorganizowaną grupę przestępczą o utajnionych strukturach, antysemickich bandziorów z Białegostoku ze środowiskiem anarchistycznym, działającym jawnie, walczącym pokojowo o konstytucyjne (!) prawa obywatelskie. Przedstawiciel pokolenia, które uwłaszczyło się na prospericie spowodowanej m.in. ruchami kapitału, powstałej z wyprzedaży majątku społecznego radzi dzisiejszym osiemnastolatkom „trochę popracować” i zatrudniać pracowników. Trochę popracować i wyzyskiwać, to odwieczna gospodarcza mantra neoliberałów, takich jak Jaśkowiak, Grobelny, Palikot, Kaczyński, Pawlak, Miller, Belka, Balcerowicz, Gronkiewicz-Waltz itd.
A co jeśli nie chcemy? Co jeśli nie chcemy trochę popracować i wyzyskiwać, by na przykład mieć klub go-go na środku starówki, zatrudniać na czarno ubrane na różowo młode dziewczyny nagabujące i doprowadzające mężczyzn pod klub? Co jeśli nie chcemy trochę popracować i wyzyskiwać, gdy w przeciwieństwie do ślepych na wydarzenia globalne Jaśkowiaków, Balcerowiczów i innych widzimy, że ich system się wali i szukamy alternatyw innych niż państwo policyjne i hierarchia dziubania? Alternatyw szukamy, bo musimy! Co wtedy, kiedy każde z nas dojdzie do punktu, w którym powie „sprawdzam!” patrząc na grę, w której konstytucją wyjętą ze skrzynki pocztowej w 1997 można już tylko bronić (anarchiści broniący prawa to dla części świetny temat do dowcipów!); albo użyć jej w ubikacji. Co jeśli mamy dość takich cwaniaczkowatych wypowiedzi jak ta, w której prawnik i członek „ruchu miejskiego” nie zauważa wzmożonej aktywności policji wobec rzeczywistych aktywistów miejskich, nie zauważa procesów, jednego za drugim, przegrywanych przez policję nękającą anarchistów. Co jeśli legalnymi środkami sprzeciwiamy się polityce miasta, bizantyjskim wydatkom na meczyki rujnującym budżet miasta, które krytykują nie tylko środowiska wolnościowe, ale i kibice skupieni wokół swoich klubów? Wtedy nie tylko „nieznani podglądacze” zbierają o nas informacje do swoich baz danych. Wtedy Jaśkowiaki i inne cwaniaki mówią nam, że nie mamy prawa krytykować ich porządku, bo nie płacimy podatków. Postępując w ten sposób sprawiają, że czujemy się jak święci anieli, co to nie jedzą, ubrań nie mają i piwka nie piją. Przypomnieć należy takim Jaśkowiakom, że płacimy za jedzenie, wodę, komunikację, benzynę, książki – słowem uczestniczymy w gospodarce i płacimy podatki. O naszej kulturotwórczej roli w ramach kapitalistycznego pojmowania tkanki miejskiej i zwiększania kapitału miasta nie warto w tym miejscu wspominać.
Antykapitalistyczną terrorystkę Ulrike Meinchoff, którą wymienił w poście redakcyjny kolega kolegi, którego zaatakował w swoim artykule Jaśkowiak (wybaczcie tę konstrukcję, karkołomną jak cała pseudoargumentacja autora wymierzona niby to w redaktora „GW”, a tak naprawdę anarchistów) w więzieniu potajemnie wykończyło wraz z jej towarzyszami państwo. Tak głosi legenda. Być może, gdyby zaczipowano odpowiednio wcześnie polityków RFN, dysponowalibyśmy danymi mogącymi ją potwierdzić, obalić czy podać prawdziwy bieg wypadków. Być może, gdyby odpowiednio wcześnie zaczipowano Jaśkowiaka, dowiedzielibyśmy się więcej na temat motywacji stojących za tak manipulatorskim i zwyczajnie niskim głosem w debacie w sprawie skłotu Warsztat. Tak właśnie Głos Wielkopolski, woli legitymizować na swych łamach mierność, nie zostawiając miejsca na merytoryczną dyskusje, w swoim, a nie społeczeństwa interesie.
jaskowiak1Lech Wałęsa, jak by go nie oceniać, to polityk wielkiego kalibru, były lider robotniczy. Zdarzało mu się w historii publicznej aktywności wypowiadać piramidalne bzdury, w związku z czym niewielu traktuje serio to, co mówi. Ostatnio jednak powiedział coś, co nawet jak na niego brzmi dość oryginalnie: zaproponował, by wszystkim kandydatom na polityków montować, jak psom, czipy, byśmy mogli wiedzieć co robią, z kim śpią itd. W kontekście uprawnień i dojść polityków do kontroli współobywateli wydaje się to dobrą przeciwwagą. Zwłaszcza, że nawet polityczne liliputy włączają dziś w swoją działalność węszenie i zbieranie „haków”.

Piotr Kuligowski 2x2_mayWykorzystywanie napisów na murach, czy też szerzej – sztuki ulicznej – jako oręża politycznego częstokroć budzi wiele kontrowersji. Media od czasu do czasu lubią wskazać na nowo powstałe „bohomazy”, by napiętnować ich twórców; zwłaszcza, gdy stoją za nimi organizacje radykalne. Zazwyczaj jednak tego rodzaju utyskiwania, poza standardowym potępieniem czy wezwaniem do naprawienia „szkody”, nie zawierają jakiejkolwiek analizy przyczyn „sprejowania”. Przyczyn, które tkwią głęboko w fundamentach, czy raczej w niedociągnięciach, obecnego systemu politycznego.
Stanisław Krastowicz euro_klskaPorażka z Czechami i zakończenie rywalizacji polskiej reprezentacji na dnie tabeli przyniosło bolesne otrzeźwienie. Także medialne. Może jeszcze dałoby się znieść ten ciężar, jakim jest Euro, gdyby móc emocjonować się występami Polaków i napawać poczuciem narodowej dumy. Można by od biedy przełknąć strefy kibica wybudowane za grube miliony, piwo po 15 złotych za kufel, wszechobecność policji przypominająca stan wyjątkowy, hałas do późna, tony śmieci i ględzenie na okrągło o piłce nożnej. Klęska dobitnie uświadomiła nam jednak, jak bardzo byliśmy naiwni. Jak żałośnie wyglądamy w tych przedziwnych narodowych strojach, jakbyśmy się urwali z festynu dla przedszkolaków. Umalowani, rozkrzyczani  i upojeni nadzieją, że dzięki Euro znowu będziemy husarskim imperium. Wreszcie rozpłakani. Bo polskie marzenia okazały się marketingowym trikiem na usługach Kompanii Piwowarskiej.
Piotr Nowak EuroEURO 2012 nie istnieje. Jest tylko wyalienowanym obrazem, migawką, która pojawiła się przy zagłuszających myślenie fanfarach patriotycznego uniesienia. 99,9 proc Polaków nie doświadczy piłkarskiego widowiska na żadnym z wybudowanych za kilka miliardów złotych stadionów. Pozostaje tylko oddzielony spektakl, który adoruje sam siebie. Ćwiczenia snajperów w telewizji jako gwarant bezpieczeństwa i kanonada kapitalistycznej akumulacji, która transferuje pieniądze z kieszeni obywateli do sejfów wielkich korporacji.

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian