Stolarska bez wody, miasto bez przyszłości

Jarosław Urbański
Drukuj
grobelnyMieszkańcy kamienicy przy ulicy Stolarskiej już piątą dobę nie mają wody, a przed nimi wakacyjna sobota i niedziela. Jest to dalszy ciąg szykan jakie stosują przedstawiciele Fabryki Mieszkań i Ziemi wobec lokatorów. Miasto natomiast nie zdołało w odpowiedni sposób zagwarantować dostęp do bieżącej wody. Wczoraj i dziś nie dojechał także miejski beczkowóz.

Radny Michał Tomczak jest na wczasach w Chorwacji. Prezydent Ryszard Grobelny udał się na piwo do Irlandii, żeby powspominać Euro. Większość radnych i duża część urzędników wyjechała na wakacje. Następne posiedzenie Rady Miasta planowane jest dopiero na 4 września. Co do tego czasu ze sprawami protestujących kamienic? Nie wiadomo. Pomimo obietnic urzędnicy miejscy i politycy nie zdołali zabezpieczyć elementarnych potrzeb lokatorów przy ulicy Stolarskiej. Tymczasem brak wody jest nie tylko uciążliwy, ale zagraża również zdrowiu niektórym z nich. Żaden zarządca nie może w sposób dowolny ograniczyć lokatorom dostępu do wody. Ale i te przepisy zostały zignorowane przez Fabrykę Mieszkań.

Przypomnimy sobie, jakie siły i środki potrafią zorganizować władze wobec na przykład osób blokujących eksmisje. Mieliśmy tego przykład w zeszłym roku, kiedy dziesiątki policjantów ochraniało działania komornika, który „na bruk” eksmitował niepełnosprawną Katarzynę Jencz. Ta sama policja i urzędnicy nie potrafią dziś, kiedy narusza się interesy szeregowych lokatorów, podjąć kroków, które chroniłyby ich przed nie tylko niehumanitarnymi, ale także bezprawnymi działaniami właścicieli i zarządców prywatnych kamienic. Ale co tu dużo mówić, wypowiedzi i działania Jarosława Pucka, szefa Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych, wyraźnie zainspirowały wielu kamieniczników i administratorów. Panowie Żukowski i Śruba, jak sami twierdzą, powiązani zarówno z policją, wymiarem sprawiedliwości jak też urzędami, mogą się czuć bezkarni. Być może nie w świetle prawa, ale z punktu widzenia filozofii władzy, ich postawa świetnie się wpisuje w dotychczasowy sposób myślenia i działania, jaki nam prezentował nie jeden raz szef ZKZL. Ta sama buta, arogancja i bezwzględność.

Wreszcie ciągłe utyskiwanie na niewydolne prawo (słyszymy to od radnych, jak też prezydenta) jest jedynie wybiegiem. Widzimy ciągle jak rząd zrzuca winę na władze lokalne – władze lokalne na rząd, parlament czy urzędy centralne. Większość polityków miejskich jest jednak powiązanych z partiami politycznymi, które dzierżą władzę na obu poziomach. Jako decydenci są częścią tej samej struktury. Problem polega na tym, iż politycy wpadli w sidła, które same zastawili. W teorii i praktyce prawa oraz w działaniach politycznych, własność prywatną stawiano zawsze pod nad inne prawa: do „dachu nad głową”, do zatrudnienia, do pomocy socjalnej itd. Tym sposobem wystawiono ludzi na pastwę bezwzględnych mechanizmów, których Śruba i Żukowski są tylko jednym z wielu przykładów. Ile razy słyszeliśmy, że najlepszym sposobem rozwiązywania szeregu problemów społecznych jest prywatyzacja. W imię tej zasady miasto wysprzedało majątek komunalny w tym lokale mieszkalne. Dziś stoi w obliczu tych problemów kompletnie ubezwłasnowolnione przez swoje własne praktyki i także, a może przede wszystkim, ideologię. Obecni włodarze nie dostarczają – przykładowo - wodę mieszkańcom, ale ją sprzedają. Tymczasem my nie potrzebujemy już „przedstawicieli handlowych”, ale osoby, które potrafią odpowiednio sprawnie zareagować w takich sytuacjach jak Stolarska. Które rozumieją, że świat uległ zmianie i neoliberalna polityka zatruwa naszą wspólnotę samorządową. Że miasto na dotychczasowych zasadach funkcjonować nie może.