Państwo jest najbardziej jaskrawym, najbardziej cynicznym i najbardziej pełnym zaprzeczeniem tego co ludzkie.
Michał Bakunin

Jesteś na archiwalnej wersji strony internetowej - przejdź na aktualną wersję rozbrat.org

W sprawie odwołania Grobelnego! Referendum jako hucpa?

Stanisław Krastowicz

grobelnyPróbując zdyskredytować inicjatywę odwołania na drodze referendum prezydenta Grobelnego, jego poplecznicy nazwali działania opozycji „polityczną hucpą”. Uznali zatem, według znaczenia przypisywanego temu pojęciu przez słownik PWN, za „bezczelność i arogancję”. Mogłoby się wydawać, że dla nich nieistotne jest zadłużenie miasta. Nieważne są chybione inwestycje, likwidowane placówki oświatowe i wychowawcze. Bez znaczenia drastyczne podwyżki cen usług komunalnych. Nie rażą pozorowane konsultacje społeczne itd.

Najbardziej zauważalna w ostatnich czasach jest nieudolna polityka mieszkaniowa, która doprowadziła do wybuchu gwałtownych konfliktów społecznych. Czy temu faktowi też zaprzeczycie? Wiele tysięcy osób oczekuje na przydziały lokali socjalnych, czasami nawet kilkanaście lat. W wyniku długoletnich zaniedbań zapotrzebowanie na mieszkania socjalne realizowane jest w Poznaniu na poziomie ok. 2% rocznie. Ustalił to NIK. Miasto nie potrafi realnie odpowiedzieć na masowe eksmisje prowadzone przez prywatnych właścicieli. Co więcej, broniąc się przed finansowymi skutkami tych zaniedbań, samo prowadzi bezwzględną politykę wysiedleń, skierowaną przeciw najuboższym warstwom.

To tylko niektóre z zarzutów, jakie można sformułować odnośnie polityki sygnowanej przez Ryszarda Grobelnego. Czy to wszystko nie wystarcza, aby odwołać Grobelnego? A przynajmniej przekonać się, czy posiada jeszcze wystarczające silne argumenty, żeby przekonać poznaniaków i poznanianki do swojej osoby.

Kiedy w 2010 roku po wyborach samorządowych po raz czwarty Ryszard Grobelny obejmował stanowisko prezydenta, uzyskał tak naprawdę poparcie co najwyżej 1/4 uprawnionych do głosowania. Dawało mu to wprawdzie legitymizację formalną, ale nie społeczną. Instytucja referendum ma za zadanie zweryfikowanie poparcia społecznego w trakcie trwania kadencji. Nie jest – jak twierdzą przeciwnicy referendum – jakimś nadzwyczajnym środkiem, stosowanym w wyjątkowych okolicznościach (niby jakich?).

W Polsce prawo nie ogranicza liczbę kadencji prezydenta, burmistrza czy wójta. Rządzą oni miastami i wioska jak niegdyś pierwsi sekretarze PZPR – dożywotnio. W lutym sejm odrzucili projekt noweli ograniczającej liczbę kadencji do dwóch. Co więcej trwają prace nad zmianami, które – przeciwnie - mają utrudnić ich ewentualne odwołanie. Od lat zarządy gmin umacniają swoją pozycje zarówno wobec rad, jak i wspólnot samorządowych. Jednocześnie dysponują coraz większym środkami finansowymi i władzą. Możemy nawet mówić o swego rodzaju technokratycznej i urzędniczej dyktaturze. W takich warunkach referendum staje się ważną rękojmią demokracji.

Dziwią zatem głosy stwierdzające, że czas na referendum już minął. Najpierw było za wcześnie bo zaraz po wyborach. Potem potrzebny był, według oponentów, spokój, bo w Poznaniu odbywało się Euro. Kiedy wreszcie, na 20 miesięcy przed kolejnymi wyborami, czyli w zasadzie w środku kadencji, pojawił się postulat organizacji referendum, to ma być już za późno. Ta argumentacja to jakiś chyba żart.

Krótko mówiąc, dla zwolenników obecnego układu władzy w Poznaniu nigdy nie jest czas na referendum, a osoba Ryszarda Grobelnego jako prezydenta, nie ma alternatywy. Znamy ten pogląd dobrze. Z drugiej strony, jak nigdy dotąd, słyszy się coraz częściej i głośniej opinie, że Poznań potrzebuje konkretnych politycznych zmian. Ekipa technokratów z Grobelnym na czele, postrzegających miasto jako firmę, przeprowadzić ich nie jest w stanie. Potrzebujemy zmian, które wyzwolą oddolną inicjatywę, zmienia układ sil, przewietrzą magistrat.

Obecny zarząd miasta poniósł kompletne fiasko spowodowane dotychczasową, krótkowzroczną polityką Zdaniem zwolenników referendum, poznaniacy nie chcą dalej tolerować zarządu, który doprowadził do maksymalnego zadłużenia miasta. Teraz próbuje się rozwiązać narosłe problemy ekonomiczne i społeczne, przerzucając koszty kryzysu finansów na średnio i nisko uposażonych mieszkańców, czyli statystyczną większość poznaniaków. Może niektórym ta opinia wydaje się hucpą – bezczelnością i arogancją. Odnoszę jednak wrażenie, że epitetem tym szermują dotychczasowi beneficjenci polityki Grobelnego i Platformy Obywatelskiej: developerzy, przedstawiciele banków, restauratorzy, właściciele hoteli, spekulanci na rynku nieruchomości oraz sami lokalni politycy… oraz ich liczni medialni trubadurzy.

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian