Dwa żywoty Nestora Machny

Przemysław Witkowski
Drukuj

le-monde-diploKrajowy i zagraniczny anarchizm ma nad Odrą i Wisłą ostatnio dużo szczęścia do dobrych – czy to naukowych, czy też publicystycznych – opracowań. Warto zaznaczyć, że ma dużo więcej szczęścia niż inne nurty polskiej lewicy radykalnej. O ile bowiem mamy do czynienia z czymś, co można, powiedzmy, nazwać renesansem zainteresowania polskim ruchem socjalistycznym [1], tak nie pojawiają się, poza nielicznymi wyjątkami, nowe opracowania dotyczące polskiego przedwojennego komunizmu czy trockizmu [2], o powojennym maoizmie już nie wspominając. Większość publikacji, pomijając pisane z prawicowych i skrajnie prawicowych pozycji jawnie niechętnych lewicy, to co najwyżej publicystyka w periodykach o niewielkim nakładzie.

Zwiększenie zainteresowania dziejami anarchizmu to w dużej mierze wypełnianie luki, która powstała w okresie PRL-u, kiedy hagiograficzne i często cenzurowane opowieści o przedwojennym polskim ruchu komunistycznym wypełniały kolejne tomy kwartalnika Z pola walki. W oficjalnym dyskursie anarchizm pozostawał raz to skrajnie lewacką [3], raz to drobnomieszczańską ideologią [4]. Dopiero od końcówki lat 80., i to głównie w drugim i trzecim obiegu, możemy mówić o większej liczbie publikacji mówiących bez ideologicznych uprzedzeń o zarówno polskim, jak i zagranicznym anarchizmie. Dzięki badaczom jak Daniel Grinberg, Rafał Górski czy Piotr Laskowski oraz publicystyce z Mać Pariadki, Przeglądu Anarchistycznego i licznym mniej lub bardziej zinowskim broszurom anarchizm powrócił do wydawniczego obiegu.

Wskutek działań ośrodków takich, jak poznański Rozbrat i związana z nim Oficyna Wydawnicza Bractwa Trojka coraz mocniej odtwarza się sieć opowieści dająca solidne historyczne zaplecze i powoli zapełniająca na polskim rynku białe plamy z dziejów anarchizmu wywołane peerelowską cenzurą i kapitalistyczną wydawniczą obojętnością. Po Rewolucyjnych Mścicielach i Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego przyszedł czas na prezentację legendarnej postaci światowego anarchizmu – Nestora Machny. Już w Nieznanej Rewolucji Wolina, wydanej przez Trojkę 4 lata temu, zajmował Bat'ko centralne miejsce, teraz jednak pojawiają się naraz dwie książki poświęcone już tylko jego postaci: Machno w Polsce Przyborowskiego i Wierzchosia oraz Stepowy Pirat Stanisława Łubieńskiego. Warto zauważyć, że drugą z książek wydało niekojarzone przecież z lewicą radykalną, raczej mainstreamowe Wydawnictwo Czarne Andrzeja Stasiuka i Moniki Sznajderman, co pokazuje tylko, że zainteresowanie anarchizmem i jego dziejami przekroczyło już granice skrajnie lewicowej niszy.

Te dwie książki są dla mnie jednak jedynie dwiema stronami tego samego medalu. Każdej z nich brakuje tej drugiej, żeby w pełni oddać skomplikowane dzieje Machnowskiej anarchistycznej wspólnoty, trudny charakter przywódcy i wskazać wszystkie te cechy, momenty i procesy, które doprowadziły najpierw do ogromnego sukcesu machnowszczyzny, a potem – do jej upadku. W Stepowym piracie Łubieński skupia się na narracyjnym aspekcie życia Bat'ki – mamy więc wnikliwe opisy forteli, błyskotliwych ataków i ucieczek możliwych tylko dzięki szczęściu i nadludzkiemu sprytowi Machny. To opowieść o kolorowych partyzantach w randomowo i fantazyjnie dobranych mundurach, wspaniale eklektycznie łączących wojskowe płaszcze, kozackie szuby, damskie bluzki i kawaleryjskie spodnie. Plus oczywiście nieśmiertelne taczanki. To przygody, zasadzki, spiski i łamane pakty, zgodnie z „pirackim” tytułem są główną kanwą opowieści. I wydawałoby się, że wszystko w porządku, jednak książka Łubieńskiego zawodzi w jednym – dość jednak podstawowym – elemencie. Opis charakteru wspólnot anarchistycznych, ich zasad działania i recepcji społecznej zajmuje 4 strony na 240, co dobitnie pokazuje, gdzie Łubieński kładzie nacisk, gdzie dlań leży sedno opowieści. Machno staje się tu kolejnym ciekawym człowiekiem w ciekawych czasach, atamanem, przywódcą chłopskim, powstańcem, Che Guevarą Europy Wschodniej. Niestety, podobnie jak słynny Argentyńczyk, zostaje sprowadzony do roli dzielnego bojownika o lepsze jutro kosztem szerszej charakterystyki, jak ów ukraiński chłopak to lepsze jutro postrzegał i, podobnie jak w wypadku Che, cała ideologia schodzi na dalszy plan przytłoczona przygodami i romantyczną aurą.

Z kolei książka Przyborowskiego i Wierzchosia to porządna i nieźle udokumentowana praca politologiczna, która jednak ma dość poważną wadę – z ok. 250 stron 130 zajmuje aneks zawierający wycinki prasowe i dokumenty związane z Machną. Przy całej sympatii do tej bardzo porządnej przez 110 stron książki, daje to wrażenie, że autorom nie chciało się opracowywać zebranego materiału i połowę zostawili jakby w notatkach. Wielka to szkoda, bo część pierwsza to bardzo ciekawa lektura, sprawnie łącząca narrację całkiem wartką jak na tekst quasi-naukowy z opisem teoretycznego zaplecza działań machnowców. Widać ogromną pracę autorów nad zebranymi materiałami, do których dotarcie często jest już bardzo trudne z racji wieloletnich prób wymazania anarchistycznego wymiaru z rewolucji październikowej. Mylący jest też tytuł, bo jeśli nie liczyć dokumentów, wycinków prasowych czy listów z drugiej części książki, tylko 20 z nadmienionych już 250 stron jest poświęconych pobytowi Machny w Polsce. Krótko mówiąc, temu niezłemu surowcowi potrzebna jest jednak obróbka – redaktor, który pomógłby opanować rozchodzący się nieco materiał i nadałby całości nieco bardziej spójny kształt. Niemniej jednak Machno w Polsce to pozycja bogata w fakty, dokumenty i odniesienia, napisana sprawnie i godna polecenia.

Mnie jednak marzy się w końcu jedna porządna, wielowątkowa i wielowymiarowa książka o Machnie, bo stepowy anarchista w pełni na nią zasługuje. Książka, która bez utraty walorów wartkiej narracji miałaby również głębsze ideologiczne zaplecze. Tom, w którym dokumenty i teoria nie przysłaniałyby przygodowo-sensacyjnego rysu historii hulajpolskiego przywódcy; gdzie tragizm losów, niezłomna wiara w anarchistyczne ideały i walka z przeciwnikami politycznymi wszelkiej proweniencji tworzyłyby zgodną i sprawną całość, dając czytelnikowi opowieść przez duże O, nie zaś tylko przygodową rozrywkę czy pracę politologiczną. Biografia Machny, choć dość krótka, obfitowała w zwroty wydarzeń kluczowe dla tej części Europy i zdecydowanie zasługuje w końcu na mocne i całościowe opracowanie. Stepowy pirat i Machno w Polsce – każda z nich spełnia mój postulat tylko w części.
________________________________________

Michał Przyborowski, Dariusz Wierzchoś, Machno w Polsce, Bractwo Trojka, Poznań 2012.

Stanisław Łubieński, Stepowy Pirat, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012.

[1] Weźmy pod uwagę np. serwis www.lewicowo.pl publikujący przedwojenne teksty związane z polskim socjalizmem, książki wydawane przez Polską Partię Socjalistyczną, Krytykę Polityczną oraz w zasadzie pełną zgodę wielu najróżniejszych polityków głównego nurtu (zarówno PiS, jak i SLD, czy nawet PO) co do wagi i pozytywnego znaczenia przedwojennej PPS, a także podkreślanie prospołecznych elementów programu Solidarności. Pozwoli to nam zauważyć skalę zainteresowania tematem i jego akceptację w głównym nurcie polskiej polityki i badań nad myślą polityczną. Co prawda poza konstatacją mówiącą, że przedwojenna PPS to była ważna, działająca pozytywnie dla ówczesnej Polski partia, niewiele z tego wynika. Na pewno nie prowadzi to do implementacji choćby części poglądów tego nurtu myśli politycznej do dzisiejszej wizji rozwoju i kształtu państwa, zdominowanej przez konserwatywny liberalizm.
[2] Poza pracami Ludwika Hassa czy Dariusza Zalegi właściwie nie ma takich pozycji.
[3] Np. Dziecięca choroba „lewicowości” w komunizmie, Lenina, jako wzorzec marksistowsko-leninowskiego podejścia do kwestii awangardy, taktyki i partii.
[4] J. Muszyński, Anarchizm: rzecz o nieziszczalnej wolności, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej – Seria Ideologia, Polityka, Obronność, Warszawa 1982.


Tego samego autora

Brak pasujących artykułów