Co z tym budżetem do cholery!?

Jarosław Urbański
Drukuj
DSC04099W Poznaniu od dwóch lat żądamy, aby magistrat potraktował stronę społeczną i konsultacje w sprawie budżetu miasta na poważnie. W dyskusji nad budżetem na rok 2010 , a zwłaszcza na rok 2011 miasto czyniło nieustanne uniki. Na rok 2012 miało być inaczej. Prominentni politycy obiecywali, że tym razem Poznań stanie się niczym brazylijskie Porto Alegre. Zarząd miasta w odpowiedzi przeprowadził sondaż z wybranymi mieszkańcami. I co? Jak zwykle – nic!

Odnosi się wrażenie, że przed wyborami parlamentarnymi partie polityczne nabrały wody w usta i nie chcą tej debaty, podobnie zresztą jak w innych sprawach, np. kontenerów socjalnych i masowych eksmisji. Zbliżające się wybory podsuwają do dyskusji znowu tematy zastępcze i powodujące odrętwienie umysłowe, a do 15 listopada w zaciszach gabinetów ratusza przygotowywane są podwaliny budżetu. Ostatecznie okaże się, że na dyskusję i konsultacje nie ma czasu. Co jednak dla części polityków najważniejsze, przed wyborami nie pojawi się konieczność rozmowy o cięciach socjalnych i podwyżkach usług publicznych. Zwłaszcza dla partii rządzącej, polityków PO jest to korzystny obrót sprawy.

Hiobowe wieści jakich możemy się spodziewać, póki co zostaną nam oszczędzone. Po wyborach, kiedy już nic nie będzie mogło wpłynąć na wynik glosowania, a dodatkowo władza nabierze śmiałości przekonana o swoim większym poparciu, nie będzie przeszkód poinformować społeczeństwo, że sytuacja jest jednak trudna. Trzeba zaciskać pasa. Wydaje się, że rząd już teraz powoli „puszcza parę z ust”, chociaż w dalszym ciągu ważniejsza jest smoleńska katastrofa i wzajemne oskarżanie się polityków o korupcję i machinacje.  Można założyć, że rozpoczęcie zarówno dyskusji nad budżetami lokalnymi, jak też budżetem państwa, będzie momentem, kiedy prawda wyjdzie na jaw. Nie będzie to dla nas dobry dzień.

Nie muszę chyba szerzej wyjaśniać, dlaczego rozpoczęcie debaty budżetowej przed wyborami, jest dla strony społecznej tak ważne. Jeżeli już politycy mają się przez kolejne tygodnie wymądrzać na różne poboczne tematy, niech przyparci twardo do muru lepiej tłumaczą z tego, co realnie będzie dla nas wszystkich w najbliższym czasie najważniejsze. Albo niech giną. Dyskusję zatem nad budżetem Poznania na 2012 rok czas zacząć i to prędko.