Ten, kto nigdy nie zapomina, że jedynym właściwym postępowaniem w stosunku do siebie i innych jest ciągła radykalizacja - nie może się ani pomylić, ani zagubić.
Raoul Vaneigem

Jesteś na archiwalnej wersji strony internetowej - przejdź na aktualną wersję rozbrat.org

Przeciwko wojnie, zbrojeniom i nędzy - Jedzenie zamiast bomb!

Krzysztof Wantoch-Rekowski
Jesteśmy ruchem wymierzonym w militaryzm i biedę. Rozdajemy darmowe wegetariańskie lub wegańskie posiłki wszystkim, którzy chcą jeść. Korzenie naszej inicjatywy sięgają 1980 roku, kiedy to w Stanach Zjednoczonych odbywały się liczne protesty antynuklearne.

Jedno z haseł, jakie w owym czasie pojawiły się na ulotkach i transparentach, a także na murach, sklepów z bronią, brzmiało: "Więcej wydawajmy na produkcję żywności - mniej na produkcję broni". Jak wyliczyli ówcześni anty-militaryści, suma pieniędzy wydana na całym świecie w ciągu jednego tylko tygodnia na zbrojenia wystarczyłaby do wyżywienia całej ludzkości przez cały rok. Tak zrodziła się idea rozdawania jedzenia jako formy protestu wobec bezsensu wydawania ogromnych pieniędzy na broń (zabijanie), gdy wielu ludzi głoduje. Inicjatywę nazwano krótko i wymownie: "Food Not Bombs", Jedzenie Zamiast Bomb.

Obecnie na całym świecie działa około 500 grup (kolektywów) przygotowujących darmowe wegetariańskie posiłki pod szyldem Food Not Bombs, z których każda funkcjonuje na własnych zasadach. Także w Polsce w wielu miastach organizuje się tego typu akcje. Po kilkuletniej przerwie w Poznaniu pierwsze Jedzenie Zamiast Bomb zorganizowaliśmy 14 lutego 2003 roku w proteście przeciwko zbliżającej się wojnie w Iraku. Wszystkie produkty potrzebne do przygotowania tej akcji kupiliśmy za pieniądze z kasy poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej, brakującą część dołożyliśmy z własnych kieszeni. Rozdaliśmy wówczas około 90 posiłków składających z kaszy jęczmiennej oraz gulaszu sojowo-warzywnego. Koszt jednej porcji wyniósł ok. 70 groszy. Żywność na kolejne akcje otrzymaliśmy (i nadal otrzymujemy) głównie od sprzedawców warzyw z poznańskich rynków. Są to produkty zdatne do jedzenia, ale takie, których z uwagi np. na wygląd straganiarze nie sprzedadzą. Gdybyśmy ich nie wzięli, wylądowałyby na śmietniku.

Od listopada 2003 roku co dwa tygodnie w niedzielę ok. 16 rozdajemy jedzenie bezdomnym na Dworcu Zachodnim w Poznaniu. Organizujemy Jedzenie Zamiast Bomb także przy okazji demonstracji antywojennych. Zdarzyła się też akcja w obronie praw pracowniczych i związkowych przygotowana razem z Inicjatywą Pracowniczą FA oraz związkowcami z Solidarności'80. Rozdawaliśmy 130 posiłków przed McDonaldem w centrum Poznania (15 października 2003 r.) w proteście przeciwko nielegalnym zwolnieniom.

Jak zrobić jedzenie zamiast bomb?
Z naszego doświadczenia wiemy, że wystarczy pięcioosobowa grupa. Oczywiście im więcej osób, tym lepiej. Jedzenie można rozdawać codziennie. Najlepiej, jeżeli robi to paczka dobrych znajomych. Jedzenie dostajemy na bazarach i rynkach od kupców. Do gotowania wystarczy jeden duży garnek i palnik, najlepiej gazowy. W Poznaniu mamy dwa duże garnki i dwa duże termosy, a także trochę innego sprzętu kuchennego. Specjalny palnik gazowy dostaliśmy od holenderskiego Food Not Bombs. W Poznaniu używamy póki co plastikowych naczyń i sztućców (kupujemy je w specjalnym sklepie). Miejsce do rozdawania jedzenia wybieramy względnie blisko kuchni. Przed akcją robimy plakaty i ulotki, w których informujemy bezdomnych i biednych o czasie i miejscu akcji. Podczas rozdawania jedzenia towarzyszy nam transparent oraz czasami ulotki formujące o przyczynach akcji.

Aby zdobyć pieniądze, których zawsze trochę potrzeba, wydaliśmy płytę "Jedzenie Zamiast Bomb", z muzyką "podziemnych" zespołów. Organizowaliśmy imprezy i koncerty. Z zasady nie bierzemy pieniędzy od rządu ani innych organizacji państwowych. Przyjmujemy pomoc od ludzi dobrej woli. Państwo i jego organy nie są nam potrzebne.

Darmowe jedzenie dla strajkujących

Podczas wielu strajków poważnym problemem jest wyżywienie załogi, często wcześniej przez wiele miesięcy nie odbierającej wynagrodzenia. Kiedy fabrykę okupuje przez wiele dni kilkuset pracowników, problem jest dość poważny. Dzięki doświadczeniu Food Not Bombs wiemy, że można w sposób tani i efektywny wyżywić strajkujących. Koszt przygotowania pożywnego posiłku może wynieść mniej niż 50 groszy. Dzięki pomocy ze strony, często sympatyzującej ze strajkującymi, okolicznej ludności możemy liczyć na wiele darowanego jedzenia. Trzeba je jedynie ugotować. Dodatkowo wspólne przyrządzanie i spożywanie posiłków konsoliduje protestującą załogę.

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian