Hierarchiczna armia jest w stanie wygrać wojnę, nigdy rewolucję; niezdyscyplinowana horda nie wygrywa ani jednej, ani drugiej. Chodzi więc o to, żeby organizować, nie hierarchizując; innymi słowy, czuwać, żeby prowodyr nie przerodził się w przywódcę.
Raoul Vaneigem

Jesteś na archiwalnej wersji strony internetowej - przejdź na aktualną wersję rozbrat.org

Przegląd Anarchistyczny grecja-wywiadWywiad z greckimi anarchistami:  Powodem, dla którego ruch anarchistyczny w pewien sposób wygrywa, jest to, że podąża on wciąż tą samą drogą. Nie zmienia co dziesięć lat swojego celu. Ta stabilność, konsekwencja działania jest bardzo istotna. Społeczeństwu jest ciężko przetrawić i zaakceptować ten zbiór założeń, sposobów działania, strajków, ale widzi ono, że poprzez akcje odnosimy się do wyznawanych przez nas idei. To wpływa na ruch budująco.

Lelas Karagianni

grecjaSkłot Rozbrat otrzymał list solidarnościowy od działaczy anarchistycznych z Aten, od 22 lat mieszkających i działających na skłocie Lelas Karagianni 37. 

List ukazał się w języku greckim (dostępny na stronie ateńskich Indymediów), opisuje działania podejmowane na skłocie Rozbrat oraz kampanię w obronie Rozbratu oraz walkę o plan zagospodarowania poznańskiego Sołacza.

W ostatniej części działacze Lelas Karagianni wyrażają solidarność z Rozbratem jak i innymi zagrożonymi, oddolnie organizowanymi, kolektywnymi przestrzeniami społecznego oporu, które są „częścią walki o wolny świat bez państw i szefów, bez ucisku i wyzysku.”. Zapowiadają, że "każde uderzenie w jednego z nas, jest uderzeniem w nas wszystkich", list kończą zapowiedzią: „Pamiętamy Kopenhagę! Rozbrat zostaje!

/JU/ Mateusz Kwaterko pojawił się na stronach najnowszych "Wysokich Obcasów" w dziale moda, jednoczenie promując modę i siebie jako nauczyciela tango. Mieliśmy na łamach tego dodatku do Gazety Wyborczej różne anarchistyczne objawienia, ale nie przekraczały one jakichś granic. Ostatnio np. Ewa Jesiewicz, znana brytyjska aktywistka polskiego pochodzenia, wykorzystała strony "Wysokich Obcasów", żeby zaatakować jednostronny (proizraelski) stosunek rządu polskiego do relacji izraelsko-palestańskich i brak suwerenności względem USA. To można zrozumieć. Kwaterko przegiął.

Znany zatem popularyzator dorobku intelektualnego i praktycznego francuskich sytuacjonistów (nikt mu tego tytułu nigdy nie odbierze), podąża drogą byłego anarchisty, dziś showmana i celebryty, Krzysztofy Skiby, który wsławił się m.in. gównianymi tekstami wypisywanymi dla tygodnika "Wprost".

Antifa - Polska

W związku z warszawską demonstracją ugrupowań neofaszystowskich pod przewodnictwem Obozu Narodowo-Radykalnego, 11 listopada środowiska anarchistyczne i antyfaszystowskie przeprowadziły serię akcji mającą dać zdecydowany i jednoznaczny głos sprzeciwu wobec faszyzmu. Akcje prowadzone były w ramach europejskich dni przeciwko faszyzmowi, które były konsekwencją zeszłorocznej konferencji antyfaszystowskiej zwołanej przez Siempre Antifascista.

Największym wydarzeniem tego dnia była zalegalizowana przez Porozumienie 11 Listopada, pokojowa pikieta antyfaszystowska na rogu ulic Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej. Rozpoczęła się ona o godzinie 13.00 (godzinę przed planowanym rozpoczęciem marszu faszystów) i zgromadziła ok. 300-400 osób. Na pikiecie przemawiali aktywiści antyfaszystowscy a także Alina Cała (Żydowski Instytut Historyczny), Seweryn Blumsztajn (Gazeta Wyborcza), Halina Bortnowska (Helsińska Fundacja Praw Człowieka). Obecne były osoby z całej Polski oraz zagraniczni goście. Wkrótce po rozpoczęciu pikiety została ona otoczona przez szpalery policji. Osoby chcące dołączyć do pikiety lub ją opuścić miały z tym problemy. Mimo tego pikieta trwała, grała samba, rozdawane były ciepłe posiłki w ramach akcji Jedzenie Zamiast Bomb. Po pewnym czasie grupki demonstrantów zaczęły się oddzielać i zmierzać w kierunku ulicy Senatorskiej. Na placu Bankowym zwieszony został duży transparent z napisem „FASZYZM NIE PRZEJDZIE” z przekreśloną falangą i krzyżem celtyckim.

Rafał Górski

Któż z nas nie słyszał tyrad modnych dzisiaj intelektualistów o zgubnym wpływie ideologii na dzieje ludzkości. Wojenne pożogi, obozy koncentracyjne, gułagi i pogromy mają obciążać rachunek twórców i wyznawców utopijnych ideologii. A jeśli było dokładnie na odwrót? Społeczeństwo pozbawione ludzi motywowanych ideologią byłoby jeszcze bardziej chore i niebezpieczne?

Cóż za krzepiący obraz społeczeństwa podzielonego na mniejszość szalonych ideologów i większość poczciwych obywateli, którzy swoim umiłowaniem świętego spokoju i dostatku nie szkodzą nikomu. Każdą polityczną patologię zdołamy w ten sposób wytłumaczyć zachwianiem przedstawionych wyżej proporcji. Świadomie pomijam ekonomiczną i klasową genezę powstawania różnych dyktatur. Chciałbym raczej skupić uwagę na idealnym typie obywatela, który był i jest siłą napędową totalitarnych i szerzej autorytarnych systemów politycznych. Twierdzę, że nie był nim wcale człowiek uwiedziony przez tę lub inną ideologię, a tym bardziej szowinista pałający nienawiścią do Żydów czy zazdrośnik nienawidzący burżujów i lepiej od niego wykształconych okularników. Kto w takim razie sprawił, że zbrodnie przeciw ludzkości stały się jej zmorą na długi czas panowania Hitlera i Stalina? Czy rzeczywiście miliony ludzi poddało się urokowi faszyzmu i stalinowskiego komunizmu?

Marta Sordyl
W Londynie w dniach 2-6 lipca odbyła się już trzecia edycja spotkań aktywistów i aktywistek z całego świata. Przyjechali oni na Marxism 2009, festiwal zorganizowany przez Socialist Worker Party (SWP) domagającej się fundamentalnej transformacji społecznej, postulującej między innymi walkę przeciw globalnemu kapitalizmowi. Marxism Festival jest niewątpliwie jedna z niewielu okazji by uczestniczyć w tak obszernym bloku wykładów oraz wymianie opinii dotyczących współczesnych strategii budowania oporu wobec neoliberalnej polityki oraz imperialistycznym strategiom krajów dominujących.

Tematy dotyczące: alterglobalizmu, łamania praw człowieka na świecie; militarnej ekspansywnej okupacji krajów; długoletnich wojen; głodu i ubóstwa w Afryce, rasizmu i homofobii były jednymi z wielu "wziętych pod lupę" przez znanych w świecie autorytetów aktywnej sceny działaczy społecznych zrzeszonych w formalne lub nieformalne organizacje.

(opr. JU) W ostatnich miesiącach wzmogła się aktywność naszego związku. Wiele komisji, grup, a także środowisk sympatyzujących z Inicjatywą Pracowniczą podjęło akcje solidarnościowe z nielegalnie zwalnianymi i szykanowanymi związkowcami IP z Kostrzyna, Zielonej Góry, Opola, Gdańska i Poznania. Stanęliśmy w obronie poszkodowanych pracowników jak w przypadku łódzkiego Hanpola czy brodnickiego Vobro. Planowane są kolejne protesty.

Od momentu sformalizowania działań Inicjatywy Pracowniczej jako związku zawodowego (wrzesień 2004), zdołaliśmy założyć kilkadziesiąt organizacji związkowych w większych lub mniejszych zakładach pracy. Stojąc na stanowisku, że jesteśmy związkiem zawodowym nieugodowym, ale twardo broniącym interesów pracowniczych, prawie we wszystkich tych zakładach stanęliśmy w obliczu szykan i represji. W tym czasie nie mniej niż 24-krotnie zwalniano naszych działaczy z powodu ich działalności. I w dalszym ciągu wyrzuca się ich na bruk.
Piotr Ciszewski Powstanie i rozwój ruchów lokatorskich w Polsce jest odbiciem stanu świadomości społecznej. Przez wiele lat organizowanie się lokatorów uważano za zbędne. Za to przekonanie wielu osobom przyszło zapłacić dachem nad głową. Pomimo że problem praw lokatorów jest jednym z poważniejszych zagadnień społecznych, to zajmujące się nim ruchy rozwinęły się dopiero w ciągu ostatnich lat, a i one w swojej krótkiej działalności nie były wolne od błędów.

Lokatorzy na bruk


Już w roku 1994 rządząca wówczas koalicja SLD-PSL, między innymi pod wpływem lobbyingu Polskiej Unii Właścicieli Nieruchomości, uchwaliła zmiany w prawie lokatorskim pozwalające na tak zwane eksmisje na bruk, czyli bez zapewnienia jakiegokolwiek lokalu. Główną autorką nowej ustawy była ówczesna minister budownictwa Barbara Blida. Tłumaczyła się wówczas, że oddaje sprawę orzekania eksmisji w ręce niezawisłych sądów, które z pewnością będą brały pod uwagę również sytuację lokatorów1. Już wkrótce okazało się że nie miało to żadnego potwierdzenia w rzeczywistości. Zarówno organy administrujące budynkami komunalnymi, jak i kamienicznicy uznali eksmisję na bruk za najlepszy straszak i sposób rozwiązywania konfliktów z najemcami lokali. Sądy podejmowały zwykle bardzo szybkie decyzje, często pod nieobecność lokatorów.

Damian Kaczmarek Na portalu tutej.pl ukazała się ostatnio ciekawa notka (datowana na 25 listopada) "Mamy problem z marszem" (1). Poświęcona jest przygotowaniom do marszu, mającego się odbyć 6 grudnia b.r., podczas konferencji klimatycznej. Jako osoba chcąca wziąć udział w tym wydarzeniu jestem zaniepokojony tonem wypowiedzi jednego z organizatorów marszu Przemysława Radomskiego ze Stowarzyszenia Młodych Socjaldemokratów. Twierdzi on, że "Wiadomo, iż pod taki tłum chcą się podłączyć wszyscy, którzy szukają okazji do zadymy". Pytanie, które się nasuwa to, dlaczego organizatorzy chcą, aby frekwencja na marszu była jak najmniejsza? Gdyż, jaki inny cel może mieć publicznie straszenie groźnymi zamieszkami podczas wydarzenia?

(JU) Dwa miesiące temu w ramówce Radio Afera program realizowany przez środowiska anarchistyczne związane z Rozbratem, zastąpiła audycja poznańskiej Krytyki Politycznej, nadawana w tym samym dniu i godzinie. Rozejście się Radia Afery z Rozbratem nie miało spokojnego charakteru, bowiem prawdziwym powodem zdjęcia anarchistycznej audycji była jego formuła - upolitycznienie i bezkompromisowość. Przedstawiciele poznańskiej Krytyki Politycznej mieli tego świadomość. Osobiście, jeszcze przed wydaniem przez Federację Anarchistyczną s. Poznań odpowiedniego oświadczenia w tej sprawie, rozmawiałem telefonicznie z przedstawicielami poznańskiej Krytyki. Obiecali, że w tej sprawie coś zrobią. Nie zrobili nic. Nie oczekiwaliśmy nic wielkiego. Po prostu np. jakiegoś oświadczenia na falach radiowych, zażądania od dyrekcji rozgłośni przesunięcia audycji w inne miejsce, lub czegoś w tym rodzaju. Nigdy nie domagaliśmy się, aby Krytyka Polityczna zrezygnowała ze swoich planów do Radia Afera.

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian