Hierarchiczna armia jest w stanie wygrać wojnę, nigdy rewolucję; niezdyscyplinowana horda nie wygrywa ani jednej, ani drugiej. Chodzi więc o to, żeby organizować, nie hierarchizując; innymi słowy, czuwać, żeby prowodyr nie przerodził się w przywódcę.
Raoul Vaneigem

Jesteś na archiwalnej wersji strony internetowej - przejdź na aktualną wersję rozbrat.org

Mikołaj Iwański, Rafał Jakubowicz kontener1KontenerART to „mobilne centrum kultury”, które funkcjonuje w Poznaniu, już po raz trzeci, od maja do października 2010 roku. Projekt został oprotestowany przez mieszkańców okolicznych domów, którzy dostrzegli w nim jedynie uciążliwości, związane m.in. z nadmiarem decybeli. Dyskusja, tocząca się na łamach poznańskiej „Gazety Wyborczej”, spolaryzowała czytelników, dzieląc ich na zwolenników idei Kontenerów oraz przeciwników hałasu w centrum, lobbujących za cichym śródmieściem. Tymczasem wydaje się, że problem tkwi gdzie indziej.

Pierwsza edycja KontenerARTu, w 2008 roku, na Placu Wolności, była czymś zupełnie innym niż druga, a zwłaszcza zaś trzecia, na Chwaliszewie. Inicjatorzy podkreślają, że przedsięwzięcie wpisuje się w program rewitalizacji zdegradowanej, biednej i zaniedbanej dzielnicy. Podczas gdy na Placu Wolności, zdominowanym głównie przez banki oraz inne instytucje finansowe, projekt można było postrzegać w pozytywnym kontekście odzyskiwania centrum miasta, obecnie – w starym korycie Warty – należy go widzieć przede wszystkim w pejoratywnym wymiarze gentryfikacji. Zastanawiające, że nikt dotąd – w prasowej debacie – nie podjął tego zagadnienia.

Piotr Krzyżaniak lok-now-solProtesty lokatorskie w Polsce są coraz głośniejsze. Rozwijają się w odpowiedzi na kolejne reformy prawa mieszkaniowego, realizowane w imię interesów deweloperów i kamieniczników. Najbardziej dramatycznym i radykalnym elementem tego nowego ruchu społecznego jest walka mieszkańców lokali socjalnych. W Głogowie, Bielsku Białej, Gdańsku, Nowej Soli toczą oni nierówny bój nie tylko z władzami lokalnymi, lecz także ze skutkami liberalizacji rynku pracy. Okazuje się, że ruchy lokatorskie są nową formą walk pracowniczych. Odmowa płacenia czynszu lub protesty przeciw rotacjom w lokalach socjalnych stały się sposobem oporu, do którego odwołują się członkowie tzw. prekariatu (1)  – pracownicy pozbawieni praw i stabilnych warunków zatrudnienia, wynajęci przez agencje pracy tymczasowej, harujący na śmieciowych umowach, za najniższe stawki. „Jeśli zubożała czarna ludność z Południa żądałaby reformy rolnej, to i tak otrzymałaby prawa wyborcze” (2)

boloniaRektorzy, na których zstępuje duch neoliberalnego elitaryzmu, chcą z powrotem zamknąć części społeczeństwa drzwi do szkół wyższych. I nie byłoby może o czym mówić, gdyby chcieli to zrobić powodowani troską o większą jakość wiedzy rodzącej się na uniwersytetach, czyli gdyby wyższy poziom wiedzy miał być kryterium dostania się młodego człowieka na studia. Rektorzy natomiast uważają, że na uniwersytety uczęszcza zbyt wielu ludzi, ponieważ zbyt wielu na to stać. Natomiast gdy wprowadzone zostaną opłaty za naukę, część młodzieży - ta uboższa część (ze wsi, z małych miast i miasteczek, z rodzin żyjących w miejskich gettach) - nie będzie pchała się już do książek, a zamiast tego zasili szeregi niewykształconej siły roboczej. Pamiętajmy, że już dzisiaj, gdy studiowanie jest "bezpłatne" młodzi ludzie ledwo wiążą koniec z końcem zmuszeni płacić horrendalne czynsze i rachunki, korzystać z coraz droższej komunikacji miejskiej i kupować żywność drożejącą najszybciej ze wszystkich produktów przemysłowych.

Daniel Guerin 1.
Kiedy chcemy podjąć ten temat, stajemy wobec wielu trudności. Zacznijmy od pierwszej: co rzeczywiście rozumiemy pod pojęciem „marksizmu”? I o jaki „marksizm” nam chodzi?

Sądzę, że potrzebna jest jasna odpowiedź: „marksizmem” będziemy tu nazywać jedynie całość dzieł napisanych przez Karola Marksa i Fryderyka Engelsa, a nie prace ich sukcesorów mniej lub bardziej wiernych, którzy uzurpowali sobie etykietę „marksistów”.

Takim pierwszym przykładem zdeformowania, można nawet powiedzieć zdradzenia marksizmu, była działalność socjaldemokratów niemieckich. A oto kilka tego przykładów:

Andrzej W. Nowak Prezentację książki Wallersteina "Utopistyka. Alternatywy historyczne dla XXI wieku" wypada rozpocząć od wyjaśnienia zagadkowego sformułowania w tytule: utopistyka (utopistics). Najpierw dokonać musimy rozróżnienia na dwa pojęcia: utopia i eutopia. Oba są zbliżone w swym znaczeniu i etymologii. Pojęcie "utopia" pochodzi od gr. outopos oznacza nie-miejsce, miejsce nieistniejące, pojęcie eutopia oznacza dobre miejsce i pochodzi od greckiego eutopos. Wprowadzony przez Wallersteina termin "utopistyka" wydaje się bliższy drugiemu z przedstawionych pojęć, akcentując, iż ma na myśli rozwiązania alternatywne ale realistyczne.

Wallerstein jest krytyczny wobec projektów utopijnych, zdaje się jednak nie wątpić, iż warto myśleć o eutopii, czyli o projektach realnych, lepszych, niż istniejący świat. Określa on utopistykę, jako analizę alternatyw, które stoją przed danymi, historycznie istniejącymi systemami historycznymi. Ma to być, jego zdaniem, próba rzetelnej oceny tego, co może ulec zmianie, próba znalezienia przestrzeni otwartych możliwości. (...)

Natalia Kowbasiuk Proces zmian w organizacji edukacji wyższej w Europie, powszechnie zwany procesem bolońskim, rozpoczął się długo przed podpisaniem w 1999 roku deklaracji bolońskiej. Grunt pod tę deklarację przygotowały zmiany w gospodarce światowej, toczące się pod przewodnictwem Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego od lat osiemdziesiątych. Instytucje te, oraz stojące za nimi rządy, naciskają na komercjalizację kolejnych obszarów życia społecznego, w tym edukacji i zdrowia, włączonych do kategorii „usług”. Układ Ogólny w Sprawie Handlu Usługami, podpisany w 1995 roku, zakładał stopniową liberalizację handlu usługami do 2005 roku. W myśl jego zapisów, rząd, który pobiera jakiekolwiek opłaty za usługi edukacyjne, staje się komercyjnym dostawcą tychże usług i musi dopuścić do rynku innych dostawców oraz poddać się regułom konkurencji. W czasie podpisywania tego układu, globalny rynek edukacyjny szacowano na 2 tryliony dolarów1.

rozbrat.org

Chociaż postępująca inkluzywność polityczna, która stanowi istotę demokratycznego porządku, nie odniosła jak dotąd całkowitego tryumfu, jednak wiele państw lub nawet całych regionów znajduje się dzisiaj w sytuacji nieporównanie lepszej niż jeszcze sto lat temu. (...) Dalszy postęp nie jest jednak w żadnym razie zagwarantowany. Regres to taka sama prawidłowość jak progres. W historii znamy nawet zdecydowanie więcej przykładów rozpadu niż konstruktywnego rozwoju, co nie jest dziwne, biorąc pod uwagę, że zasadą numer jeden świata, w którym żyjemy, jest entropia. Da się jej przeciwdziałać, potrzebna jest jednak wizja, która zmobilizuje ludzi do działania. Jej brak - a nawet aktywna walka z próbami wyobrażania sobie innego, lepszego świata - to największe zagrożenie dla dalszego istnienia i rozwoju demokratycznych form organizacji życia.

(xx) Powstanie masowych form kontestacji jest koniecznym, lecz nie wystarczającym mechanizmem rzeczywistych zmian społecznych. W celu przełamania ograniczeń społeczeństwa obywatelskiego/ klasowego należy porzucić jeden z podstawowych mechanizmów jego funkcjonowania. Opiera się ono na dzieleniu i hierarchizowaniu grup społecznych, a co dalej za tym idzie, uniemożliwianiu zaistnienia między nimi komunikacji, zrozumienia i współpracy. Wbrew obecnie dominującemu "odczytywaniu późnego kapitalizmu" czy ideologii neoliberalizmu możliwość przyjmowania różnych ról społecznych jest w znacznym stopniu ograniczona. Kończy się ona na osiąganiu jak najbardziej uprzywilejowanej pozycji w ramach niezmiennych stratyfikacji. Konsekwencją tego jest przyjmowanie postawy zorientowanej na zdobywanie kolejnych przywilejów, a w dalszej kolejności na ich obronie. Mechanizm ten jest podstawą anomii i niemożliwości powstania szerokich koalicji pracowników opłacanych i nieopłacanych, kobiet i mężczyzn, obywateli i imigrantów oraz wszystkich innych zmarginalizowanych grup, dzięki którym toczy się życie społeczne.

Beverly Silver Wychowywałam się w Detroit w latach 60. w czasie najważniejszych społecznych konfliktów. To prawdopodobnie było przyczyną mojego zainteresowania ruchami społecznymi. W latach 70. i 80. rozwinęły się bardziej moje intelektualne zainteresowania pracą, zwłaszcza w kontekście globalnych transformacji, które miały miejsce: przenoszenia produkcji na obszary o niższych płacach, automatyzacji i wzrostu wykorzystywania nieregularnej siły roboczej, jak domowa praca nakładcza i wyzyskiwanie pracy emigrantów. W USA i Europie zmiany te i ostateczny demontaż "państwa opiekuńczego", w latach 80., wynikały ze spadku bojowości robotników, pogorszenia się warunków pracy, realnego spadku wynagrodzeń i, zwłaszcza w Europie, ze wzrostu bezrobocia.

Z drugiej strony mamy rzucające się w oczy przypadki ruchu "Solidarności" w Polsce, Partii Pracowników w Brazylii czy powiązań między ruchem antyrasistowskim i COSATU (Congress of South African Trade Unions -Kongres Południowo Afrykańskich Związków Zawodowych) w Afryce Południowej. Bardziej współczesnym przykładem jest Nigeria, gdzie, przez dwa miesiące, pracownicy branży naftowej organizowali poważny strajk przeciwko wojskowej dyktaturze. Wzrost ceny ropy naftowej podczas strajku pokazuje znaczenie ich walki. W końcu nie pokonali oni rządu, ale teraz są poważnym politycznym ruchem. Zakładając, że Nigeria rozwija się w kierunku demokracji, to ruch pracowniczy odegra bardzo ważną rolę w tej transformacji.

Jarosław Urbański W XX wieku nauki społeczne, w tym przede wszystkim socjologia, często i systematycznie zajmowały się problematyką ruchu robotniczego i zagadnieniami pracy. Wynikało to poniekąd z kontynuacji zainteresowania filozofią marksistowską i ekonomią polityczną. Poziom dyskusji był jednak zróżnicowany. Kiedy po II wojnie światowej na Zachodzie w dalszym ciągu dominował nurt krytyczny, w Związku Radzieckim i krajach satelickich, dyskusja przybrała postać - poza nielicznymi wyjątkami - doktrynalnej recytacji jedynych słusznych tez. Wydarzenia w Berlinie 1953 roku, Budapeszcie 1956, w Polsce 1956, 1970, 1976 i wreszcie 1980, jednoznacznie jednak wskazywały, że robotnicy pozostają jedną z najważniejszych sił społecznych w "bloku wschodnim". Okresowe niepokoje ożywiały zainteresowanie, zarówno po stronie władzy jak i opozycji, klasą robotniczą. W ten sposób w Polsce np. doczekaliśmy się w latach 80. wielu bardzo ciekawych socjologicznych prac dotyczących ruchu pracowniczego.

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian