Ten, kto nigdy nie zapomina, że jedynym właściwym postępowaniem w stosunku do siebie i innych jest ciągła radykalizacja - nie może się ani pomylić, ani zagubić.
Raoul Vaneigem

Jesteś na archiwalnej wersji strony internetowej - przejdź na aktualną wersję rozbrat.org

Sytuacja prawna Rozbratu

Sytuacja prawna Rozbratu przez lata obrosła w wiele mitów. Niby wszyscy wiedzieli jak jest, ale tak naprawdę powtarzano jedynie zasłyszane historie i opierano się o domysły. Przez lenistwo obrana została opcja "defensywnego" nasłuchiwania. Przez lata istnienia Rozbratu było kilka alarmów. Wszystko jednak miało charakter doraźny, kiedy okazywało się, że nie jest tak zle emocje opadały i wszystko wracało do stanu poprzedniego... skłot to znaczy przecież przycupnąć, przeczekać...

Rozbrat położony jest na terenie podzielonym na trzy działki, których granice przecinają go w poprzek, często przez środek budynków. Działki ciągną się od płotu po lewej stronie od wejścia aż do rzeki Bogdanki. W podobnej sytuacji znajdują się więc także granicząca z nami drukarnia, auto-komis (tu sprawa jest trochę inna ale o tym pózniej) oraz zespół ogródków działkowych.

Pierwsza działka rozciąga się na szerokości od muru salonu Peugeota przy wejściu po dużą salę koncertową, odcinając jej kawałek. Z użytkowanych przez nas budynków znajdują się więc na niej: Klub (z ciemnią i biurem), pokój mieszkalny za Klubem, narzędziownia i wspomniany już kawałek sali koncertowej.

Działka ta od 1991 roku była w posiadaniu R.B. (nazwiska nieistotne - podajemy więc jednie inicjały). R.B. nabył 1/5 całej działki na własność od pani S. K. Nie płaciła ona podatków za swój teren od 1933 roku. Dzięki dobrym prawnikom i niejasnym machinacjom (księga wieczysta zniknęła z poznańskiego sądu aby odnalezć się w innym, wróciła do Poznania już z nowym wpisem) w 1994 roku wyrokiem sądu przyznano R. B. pozostałe 4/5 działki. Od tego roku jest prawnym właścicielem gruntu. Sprawa jednak była rozpatrywana przez kolejne instancje sądu za sprawą właścicieli ogródków działkowych. Niestety w 2002 roku NSA zatwierdziło słuszność wyroków niższych instancji sądu. Działkowcy musieli się wynieść z "pasa" ziemi należącej do R.B. Sprawa została przegrana głownie na skutek irracjonalnego podejścia do sprawy Związku Działkowców, który nie wysyłał przedstawicieli na rozprawy, nie informował działkowców itp. - w grę wchodzi albo skrajna głupota albo jakieś przekręty korupcyjne.

R.B. jest drobnym hochsztaplerem, właścicielem wspomnianego wyżej Auto-komisu. Sytuacja z nim była niejednoznaczna - z jednej strony "można się z nim zawsze dogadać", z drugiej trwała z nim swego rodzaju "zimna wojna" i nerwówka. Kiedyś zażądał np. aby mu płacić za użytkowanie terenu, w końcu jednak stwierdził, że jest z nami za dużo kłopotu i w 2003 r. lub na początku 2004 r. odsprzedał kawałek pasa, na którym stoi skłot niejakiemu J.P.

W marcu 2004 roku ludzie ze skłotu wychwycili dwie osoby robiące zdjęcia na Rozbracie. Po krótkiej rozmowie oznajmili, że robią dokumentacje budynków do wyburzenia, co miało stać się na początku kwietnia... Wszczęto alarm. Po wybadaniu sprawy w różnych urzędach (kiedy to dowiedzieliśmy się, że nawet tam mamy naszych sympatyków - ale o tym sza..) okazało się, że w kwietniu na pewno nic dziać się nie może, co potwierdził w rozmowie sam J.P. Stwierdził jednak, że zamierza wjechać z buldożerami w lipcu. Jak na razie...odpukać... nic się nie dzieje. Należy jednak się domyślać, że z tej strony na pewno czekają nas problemy gdyż, jak by na to nie patrzeć, J.P. w przeciwieństwie do R.B. wpakował w teren pieniądze i raczej tak łatwo nie odpuści...

Druga działka, na której położona jest większa część skłotu (część budynku mieszkalnego, dwie sale koncertowe, Biblioteka, garaże) należy do firmy Darex i jest terenem "spornym" ponieważ pod zastaw tego terenu wzięty został kredyt w Banku Spółdzielczym w Raszynie (Zrzeszenie Mazowieckiego Banku Regionalnego S.A.). Kiedyś był to teren przemysłowy, mieściły się tu zakłady, magazyny, garaże i biura. Dziś firma jest zadłużona w Banku na około 3 mln złotych. Bank nie może prawnie dostać terenu na własność i nim dysponować: prowadzić na nim inwestycji, wydzierżawić, sprzedać. Polskie prawo wymaga doprowadzenia strony (Darexu) do sądu i zatwierdzenia wyroku (właściciele Darexu są jednak gdzieś na Bahama albo w piachu, szuka ich Interpol i ch... wie kto jeszcze). Teren jest jednak zastawiony pod oprocentowany kredyt i kiedy odsetki przekroczą wartość tego gruntu wówczas bank może wystąpić do sądu o przyznanie kuratora dla osoby nieobecnej jako strony i rozpocząć procedurę przejęcia terenu na własność. Według rozmów z ludźmi biegłymi w tej sprawie, czas ten już minął. Tego obawiamy się najbardziej... Jednak sprawa na razie wygląda o tyle dobrze, że koszty jakie poniósłby Bank chcąc przejąć teren są astronomiczne, musi więc ewentualnie znalezć bogatą korporację, której opłacałoby się ponieść takie koszty, lub spróbować upchnąć działkę miastu.

Trzecia działka należy do skarbu państwa, jest ona jednak najmniejsza, obejmuje końcówkę skłotu z kawałkiem części mieszkalnej i tzw. "prądownię" (Ci, którzy pojawiają się na Rozbracie dłużej pamiętają ją jako "A-raj Pub"). Z tej strony nie mieliśmy jeszcze żadnych alarmujących wieści.

Jak widzicie komfortowa sytuacja dzięki, której mogliśmy przez tyle lat funkcjonować jako swoista wolna enklawa w sercu miasta, może się niebawem skończyć. Na pewno nie oddamy Rozbratu bez walki i mamy nadzieje, że jeśli nadejdzie "ten" dzień wszyscy stawicie się na wezwanie.

Blog Rowerowni

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian