
W debacie udział wezmą:
- Marek Piekarski, Federacja Anarchistyczna, s. Poznań
- Katarzyna Czarnota, Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów / Federacja Anarchistyczna, s. Poznań
- Roman Kurkiewicz, publicysta
- Marta Rozmysłowicz, kolektyw Syrena
- Andrzej W. Nowak, Instytut Filozofii Uniwersytetu Adama Mickiewicza
Prowadzenie:
Przemysław Wielgosz, le Monde diplomatique - edycja polska
W tradycji myśli politycznej i społecznej Europy miasta to agora, a zatem naturalna przestrzeń konstytuowania się form zbiorowego samostanowienia, obywatelstwa i demokratycznej partycypacji społeczeństwa. Już Karol Marks pojmował je w ten sposób, przeciwstawiając ograniczeniom życia na wsi. Jak rozumieć tę afirmację miejskości dziś, gdy po raz pierwszy w historii ludzkości więcej niż połowa mieszkańców planety żyje w miastach? Czy oznacza to dobrą wiadomość dla wolności i demokracji? Badacze tacy jak David Harvey wskazują na rolę, jaką miasto i jego przestrzeń odgrywa w procesie akumulacji kapitału. Wielka hossa na rynku kredytów hipotecznych w pierwszych latach XXI wieku, która najpierw objęła wiele krajów od USA przez Irlandię, Hiszpanię po Chiny, zakończyła się największym kryzysem od lat 30 XX wieku. W dobie zmniejszenia dynamiki wzrostu stopy zysku w kluczowych sektorach gospodarki kapitalistycznej miasto, a konkretnie wyciskana z niego renta monopolowa, stała się ważną sferą akumulacji kapitału. To właśnie obietnica korzyści z renty monopolowej napędza politykę prywatyzacji przestrzeni miejskiej, której warunkiem pozostaje atomizacja i depolityzacja społeczności miejskich. Procesy te budzą jednak coraz większy opór. Ruchy miejskie wyrastają właśnie z tego oporu przeciw utowarowieniu dobra wspólnego, jakim jest miasto. Wydarzenia roku 2011, z wielkimi okupacjami placów miejskich w Europie, Ameryce, Północnej Afryce i Bliskim Wchodzie dobitnie ukazały wagę i siłę ruchów miejskich w kształtowaniu nowego paradygmatu polityki lewicowej opartej na demokratycznym uczestnictwie społeczności miejskich. Pokazały także ograniczenia ruchów miejskich, zmuszając ich uczestników do poszukiwania koalicji z siłami przeciwstawiającymi się utowarowieniu na bardziej uniwersalnym poziomie stosunków klasowych. Aktywiści miejscy potrzebują instytucjonalnego oparcia i przeniesienia na poziom krajowy swych postulatów, jakie mogą im dać związki zawodowe i organizacje pracownicze, a z kolei one potrzebują aktywistów miejskich w organizowaniu wsparcia dla walk pracowniczych w łonie społeczności lokalnych, w których zlokalizowane są zakłady pracy. Takie wsparcie jest coraz bardziej potrzebne pracownikom zmagającym się z presją prekaryzacji.