TTIP zagrożenie dla demokracji i praw społecznych - spotkanie /debata z Johnem Hilarym autorem opracowania "Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji. Fundament deregulacji, atak na miejsca pracy i kres demokracji".
Prowadzenie Przemysław Wielgosz
Organizatorzy:
Le Monde diplomatique - edycja polska
Wsparcie:
Fundacja im. Róży Luksemburg
Spotkanie z tłumaczeniem konsekutywnym
Podczas spotkania będzie można otrzymać polskie wydanie opracowania Johna Hilary’ego Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji. Fundament deregulacji, atak na miejsca pracy i kres demokracji.
Rokowania między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską w sprawie utworzenia Transatlantyckiego Porozumienia w Dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP) toczą się ponad głowami obywateli. Potwierdza to obawy, że elity neoliberalne są zdecydowane przeobrazić świat wykorzystując szok wywołany kryzysem ekonomicznym. Na horyzoncie wyłania się projekt międzykontynentalnej dyktatury wielkich korporacji. Wielki rynek transatlantycki nie oznacza zniesienia ceł, bo tych już praktycznie nie ma między Europą a USA. Zniesione mają zostać tzw. bariery nietaryfowe. Co to takiego? Mianem barier nietaryfowych korporacyjna propaganda określa prawa pracownicze i związkowe, usługi publiczne i systemy zabezpieczeń socjalnych, emerytury i służbę zdrowia, standardy żywnościowe i normy ekologiczne, dobra wspólne i naszą prywatność. Kapitał chce je wyrzucić na śmietnik bo uznał, że przeszkadzają w osiągnięciu jeszcze większych zysków.
Dla osiągnięcia priorytetów obracających się wokół wymogu nieograniczonej akumulacji kapitału w ramach TTIP transatlantyckie klasy rządzące chcą zaprzęgnąć sądy do służby u akcjonariuszy, uczynić z tajemnicy postępową cnotę, a demokrację powierzyć trosce lobbystów. Cele handlowe tego wielkiego rynku są dublowane przez zamierzenia strategiczne – przede wszystkim stworzenie przeciwwagi dla Chin i innych gospodarek wschodzących (takich jak np. Brazylia, Indie, RPA).
Protest przeciwko porozumieniu o Transatlantyckim Partnerstwie w dziedzinie Handlu i Inwestycji nie powinien być wymierzony przeciwko jakiemuś konkretnemu państwu – np. Stanom Zjednoczonym. Stawką w tej walce jest coś znacznie rozleglejszego i ambitniejszego: chodzi o nowe przywileje, których żądają inwestorzy wszystkich krajów, być może po to, aby zrekompensować sobie skutki kryzysu gospodarczego, który sami spowodowali. Dobrze przeprowadzona batalia przeciw TTIP mogłaby skonsolidować międzynarodową solidarność demokratyczną, która dziś nie nadąża za solidarnością istniejącą między siłami kapitału.
https://www.facebook.com/events/816087135112968/