Zawsze żyliśmy w slumsach i dziurach w ścianach. Wiemy jak zapewnić sobie dach nad głową. To my jesteśmy robotnikami, którzy zbudowali te wszystkie pałace i miasta, tu w Hiszpanii, w Ameryce i wszędzie indziej.
11 lutego międzynarodowa mobilizacja przeciw uregulowaniom ACTA! W Poznaniu współorganizujemy przemarsz protestacyjny spod Urzędu Wojewódzkiego (al. Niepodległości) do siedziby polityków partii PO (ul. Zwierzyniecka). Pokażmy władzy, że arogancja i zakusy co do kontroli i inwigilacji Sieci spotkają się ze sprzeciwem. Idziemy walczyć o wolny Internet, o Wolną Kulturę, o leki generyczne, o dostępne części samochodów i automatów, o niepatentowanie roślin uprawnych. ACTA No Pasaran!
Chętni do kolportażu ulotek, pomocy w organizacji lub posiadający ciekawe pomysły proszeni o kontakt.
Zbieramy ekipę i znowu wychodzimy na ulice!
kontakt z nami:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Skoro chcecie jakieś pomysły to uzupełnię wcześniejszy mój komentarz z innego artykułu. Cele praw autorskich względem kopii. Kopie to taki cud w którym autorowi jabłko niby zjedzono, ale mimo to oryginał (jabłko) nadal ma. Cud jedyny w swoim rodzaju. Osobną sprawą warta omówienia jest kwestia korzyści z autorskiego dzieła, którą wyjaśnię na przykładzie uwzględniającym opłacalność dzieła od strony użytkowników, nie od strony autora. Pomińmy temat jak należy określać wartość dzieła. Przyjmijmy w przykładzie, ze mamy te wartość obiektywnie określoną i przykładowe dzieło dla autora niech ma wartość 100zł. Natomiast patrząc od strony użytkowników i związanych z nimi różnych potrzeb nie można ich wrzucić do jednego worka. Dlatego wartość tego dzieła dla nich będzie już różna i z tego tytułu można podzielić użytkowników na cztery grupy społeczne. 1. Dla pierwszej grupy potencjalnych użytkowników wartość może nawet przekroczyć te 100 zł i ci chętnie zapłacą. 2. Dla drugiej grupy dzieło będzie przedstawiało niższą wartość, w zakresie od 99 do 1 zł. - Proszę zwrócić uwagę, że dla nich te dzieło nie jest warte 100 zł i dla nich nie ma sensu płacić według tej żądanej ceny. 3. Dla trzeciej grupy te dzieło będzie miało jeszcze niższą wartość, w zakresie od 1 zł do 0 zł. 4. Znajdzie się też grupa przeciwników, która nie chciała by mieć z nim kontaktu i może nawet, wolała by zapłacić byle nie mieć z tym "dziełem" do czynienia. Najczęściej w praktyce, ilościowo pierwsza grupa to może w porywach i 20% społeczności, druga grupa to 30%, trzecia prawdopodobnie 40% i czwarta grupa (tradycjonalistów i przeciwników) spokojnie osiąga min. 10% społeczności. Teraz mamy już podstawy do krótkiej analizy. Co do pierwszej jest pełna zgoda i te grupę podobnie jak czwartą grupę możemy pominąć. Zacznijmy od pozornie nieistotnej trzeciej grupy. Przykładowo, dla niej niech dzieło ma znikomą wartość np 10 gr, jednak mimo to obowiązuje tu powiedzonko "grosik do grosika". Czyli, by stworzyć nowe dzieło (np o wartości 50zł) może okazać się przydatny zasugerowany trzosik innych dzieł i nawet mimo tego, że tamte dzieła mają dla nowego twórcy znikomą (np 20 sztuk po 10 gr = 2 zł) wartość to jednak ten trzosik może być niezbędny (2 zł + 48 zł = 50 zł) podobnie jak niezbędne są wszystkie istotne i nie istotne tryby w zegarku. Przyjmując żądania tych 20 autorów (płać z góry 100 zł) nowy twórca musiałby im zapłacić 20 x 100 zł = 2000 zł. Uzyskując jedynie 50 zł musiałby wydać 2000 zł. Czyli takie działanie traci sens i takie podejście może skutecznie blokować powstanie wielu mniej, czy bardziej wartościowych rzeczy. Co jest już szkodliwe nie tylko dla tych "autorów", ale i dla całej tej trzeciej grupy. Jeszcze istotniejsze to jest w drugiej grupie. W tej grupie mogących zapłacić od 99 do 1 zł, czyli średnio 50 zł straty mogą być znacznie większe, szczególnie dla społeczeństwa. Pominę już to dlaczego brać autorska rezygnuje z 30% x 50 zł. Łudzą się, że ta grupa będzie płacić po 100 zł mimo, że dla niej to nie jest tyle warte? Pazerność strasznie zaślepia. Autorzy chcieliby mieć do czynienia tylko z pierwszą grupą, a pozostałe grupy nie chcą uznać i zachowują się tak jakby zapomnieli skąd się wzięły ich dzieła i po co są. Jakby zapomnieli komu te dzieła (częściowo ich) powinny służyć, choć odpowiedź na to jest dość prosta. Wszelkie dzieła muszą służyć Cywilizacji. Czyli bez wyjątku wszystkim istotom rozumnym. Oczywiście pod warunkiem, że te dzieła nie będą wykorzystane do szkodzenia. Błąd w podejściu autorskim polega na tym, że autorom się wydaje, iż dzieła, które stworzyli są tylko ich zasługą. Jednak autorzy muszą zdać sobie sprawę, że każde dzieło w najlepszym wypadku jest tylko w połowie ich, a w połowie należy do cywilizacji. Z tego tytułu obie strony mają prawo do własności i do udziału we wszelkich korzyściach. Kwestie podziału własności Cywilizacja już dawno rozwiązała tworząc osobne prawa do oryginału i do kopii. Autor ma całkowite prawo do dysponowania oryginałem, a prawo do kopii należy do Cywilizacji i tego autor nie może sobie przywłaszczać. Jeszcze istotniejszą kwestią jest udział w korzyściach, jednak tego tematu Cywilizacja nie rozwiązała i tu niestety stosuje się zasadę: ile uda się komuś wymusić tyle jego. I według tej zasady (wymuszenia) próbują ostatnio działać autorzy. I te próby wymuszanie trzeba im zablokować, bo autorowi należy się tylko udział w korzyściach i nic więcej. Przykładowo to, że Syzyf napracował się i nawet jeśli wstawił te swoje dzieło na szczyt, to jeszcze nic nie znaczy. Dopiero, gdy te dzieło przyniesie komuś korzyść, to autor ma prawo do udziału w tej korzyści. Tylko to mu się należy. Samo wykonanie pracy, np przerzucanie kamieni ze szczytu na szczyt nic nie znaczy. Nie ma korzyści, nie na za co płacić. Tytuł autorski nie może upoważniać do blokowania dostępu do "swojego" dzieła i nie może utrudniać innym osiągnięcia korzyści. W przypadku kopii autorstwo upoważnia tylko do udziału w korzyściach, nic więcej. Niestety jednak, obecnie autorzy pod pozorem urojonych korzyści starają się blokować drugiej i trzeciej grupie dostęp do "swojego" dzieła i osiągniecie korzyści. Tym samym działają na szkodę społeczeństw, a że ma obowiązywać to wszędzie, to znaczy, że działają na szkodę całej Cywilizacji. I z powyższych powodów społeczeństwa nie powinny się na to godzić, czy tym bardziej wspierać taką pazerność.
Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować
Komentarze
Cele praw autorskich względem kopii.
Kopie to taki cud w którym autorowi jabłko niby zjedzono, ale mimo to oryginał (jabłko) nadal ma. Cud jedyny w swoim rodzaju.
Osobną sprawą warta omówienia jest kwestia korzyści z autorskiego dzieła, którą wyjaśnię na przykładzie uwzględniającym opłacalność dzieła od strony użytkowników, nie od strony autora. Pomińmy temat jak należy określać wartość dzieła. Przyjmijmy w przykładzie, ze mamy te wartość obiektywnie określoną i przykładowe dzieło dla autora niech ma wartość 100zł. Natomiast patrząc od strony użytkowników i związanych z nimi różnych potrzeb nie można ich wrzucić do jednego worka. Dlatego wartość tego dzieła dla nich będzie już różna i z tego tytułu można podzielić użytkowników na cztery grupy społeczne.
1. Dla pierwszej grupy potencjalnych użytkowników wartość może nawet przekroczyć te 100 zł i ci chętnie zapłacą.
2. Dla drugiej grupy dzieło będzie przedstawiało niższą wartość, w zakresie od 99 do 1 zł. - Proszę zwrócić uwagę, że dla nich te dzieło nie jest warte 100 zł i dla nich nie ma sensu płacić według tej żądanej ceny.
3. Dla trzeciej grupy te dzieło będzie miało jeszcze niższą wartość, w zakresie od 1 zł do 0 zł.
4. Znajdzie się też grupa przeciwników, która nie chciała by mieć z nim kontaktu i może nawet, wolała by zapłacić byle nie mieć z tym "dziełem" do czynienia.
Najczęściej w praktyce, ilościowo pierwsza grupa to może w porywach i 20% społeczności, druga grupa to 30%, trzecia prawdopodobnie 40% i czwarta grupa (tradycjonalist ów i przeciwników) spokojnie osiąga min. 10% społeczności.
Teraz mamy już podstawy do krótkiej analizy.
Co do pierwszej jest pełna zgoda i te grupę podobnie jak czwartą grupę możemy pominąć.
Zacznijmy od pozornie nieistotnej trzeciej grupy.
Przykładowo, dla niej niech dzieło ma znikomą wartość np 10 gr, jednak mimo to obowiązuje tu powiedzonko "grosik do grosika". Czyli, by stworzyć nowe dzieło (np o wartości 50zł) może okazać się przydatny zasugerowany trzosik innych dzieł i nawet mimo tego, że tamte dzieła mają dla nowego twórcy znikomą (np 20 sztuk po 10 gr = 2 zł) wartość to jednak ten trzosik może być niezbędny (2 zł + 48 zł = 50 zł) podobnie jak niezbędne są wszystkie istotne i nie istotne tryby w zegarku. Przyjmując żądania tych 20 autorów (płać z góry 100 zł) nowy twórca musiałby im zapłacić 20 x 100 zł = 2000 zł. Uzyskując jedynie 50 zł musiałby wydać 2000 zł. Czyli takie działanie traci sens i takie podejście może skutecznie blokować powstanie wielu mniej, czy bardziej wartościowych rzeczy. Co jest już szkodliwe nie tylko dla tych "autorów", ale i dla całej tej trzeciej grupy.
Jeszcze istotniejsze to jest w drugiej grupie.
W tej grupie mogących zapłacić od 99 do 1 zł, czyli średnio 50 zł straty mogą być znacznie większe, szczególnie dla społeczeństwa.
Pominę już to dlaczego brać autorska rezygnuje z 30% x 50 zł. Łudzą się, że ta grupa będzie płacić po 100 zł mimo, że dla niej to nie jest tyle warte?
Pazerność strasznie zaślepia.
Autorzy chcieliby mieć do czynienia tylko z pierwszą grupą, a pozostałe grupy nie chcą uznać i zachowują się tak jakby zapomnieli skąd się wzięły ich dzieła i po co są. Jakby zapomnieli komu te dzieła (częściowo ich) powinny służyć, choć odpowiedź na to jest dość prosta.
Wszelkie dzieła muszą służyć Cywilizacji. Czyli bez wyjątku wszystkim istotom rozumnym. Oczywiście pod warunkiem, że te dzieła nie będą wykorzystane do szkodzenia.
Błąd w podejściu autorskim polega na tym, że autorom się wydaje, iż dzieła, które stworzyli są tylko ich zasługą.
Jednak autorzy muszą zdać sobie sprawę, że każde dzieło w najlepszym wypadku jest tylko w połowie ich, a w połowie należy do cywilizacji. Z tego tytułu obie strony mają prawo do własności i do udziału we wszelkich korzyściach.
Kwestie podziału własności Cywilizacja już dawno rozwiązała tworząc osobne prawa do oryginału i do kopii. Autor ma całkowite prawo do dysponowania oryginałem, a prawo do kopii należy do Cywilizacji i tego autor nie może sobie przywłaszczać.
Jeszcze istotniejszą kwestią jest udział w korzyściach, jednak tego tematu Cywilizacja nie rozwiązała i tu niestety stosuje się zasadę: ile uda się komuś wymusić tyle jego. I według tej zasady (wymuszenia) próbują ostatnio działać autorzy. I te próby wymuszanie trzeba im zablokować, bo autorowi należy się tylko udział w korzyściach i nic więcej. Przykładowo to, że Syzyf napracował się i nawet jeśli wstawił te swoje dzieło na szczyt, to jeszcze nic nie znaczy. Dopiero, gdy te dzieło przyniesie komuś korzyść, to autor ma prawo do udziału w tej korzyści. Tylko to mu się należy. Samo wykonanie pracy, np przerzucanie kamieni ze szczytu na szczyt nic nie znaczy.
Nie ma korzyści, nie na za co płacić.
Tytuł autorski nie może upoważniać do blokowania dostępu do "swojego" dzieła i nie może utrudniać innym osiągnięcia korzyści.
W przypadku kopii autorstwo upoważnia tylko do udziału w korzyściach, nic więcej.
Niestety jednak, obecnie autorzy pod pozorem urojonych korzyści starają się blokować drugiej i trzeciej grupie dostęp do "swojego" dzieła i osiągniecie korzyści. Tym samym działają na szkodę społeczeństw, a że ma obowiązywać to wszędzie, to znaczy, że działają na szkodę całej Cywilizacji.
I z powyższych powodów społeczeństwa nie powinny się na to godzić, czy tym bardziej wspierać taką pazerność.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.